Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Go down

Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Mistrz Gry on Nie Lis 28 2010, 18:41

Każdy, kto nią kroczy, ma wrażenie, że ścieżka ta nigdy się nie kończy. Potwornie długa, ciemna i nierówna. Nie raz i nie dwa można zahaczyć nogą o wystające korzenie drzew i wyłożyć się na drodze. Momentami odnosi się wrażenie, iż ktoś nam się przygląda. Odczucie to nie jest mylne, ani trochę, bo swoje ślepia wlepiają w nas mieszkańcy Zakazanego Lasu.
Łatwo jest się tu zgubić i zboczyć z głównego szlagu, ze względu na to, iż ścieżka czasami znika, by pojawić się kilka metrów dalej. Tylko ktoś doskonale znający las wie, jak tędy przejść, by nie zaginąć.
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 619
Dołaczył : 28/11/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by E.J. Curtis on Pon Sty 03 2011, 20:54

Wieczorna porą, niemalże każdego dnia, czy to podczas trwania szkolnego tygodnia bądź znacznie mniejszej liczby dni wolnych, korytarze szkolne były niemalże kompletnie opustoszałe. Czasami, choć nieczęsto zdarzało się, że ukradkiem przechadzała się tędy jedna z wielu zakochanych par czule, nie narażając się na ciekawski, a momentami bezczelny wzrok przyjaciół, wyznając sobie swoje nieśmiałe uczucia. Miejsce to, mogłoby się wydawać, było idealną oazą spokoju dla Eulalie, która ostatnimi dniami zachowywała się zupełnie inaczej niż to miała w swym długoletnim zwyczaju. Szukała odosobnienia aniżeli towarzystwa, co już dla osoby, na co dzień z nań przebywającą byłoby bardzo niepokojącym sygnałem. Ponadto, niejednokrotnie już przyłapała się na tym jak nie zważając na rzeczywistość wokoło, oddaje się tylko i wyłącznie własnym myślom i rozważaniom, stawiając każdy krok z nieobecnymi, czekoladowymi oczyma. Oczywiście to wciąż nierozwikłana zagadka nie dawała E.J. spokoju. Mimo iż wielokrotnie próbowała wbić sobie do głowy, że to wszystko jest niewarte zachodu i tymczasowego zajmowania znacznej powierzchni jej umysłu – nadal odpowiednio nie skutkowało.
Dlatego też dzisiejszej nocy, kiedy to szafirowe niebo oblała ogromna ilość jaśniejących punkcików postanowiła zrobić coś, co zaledwie od kilkunastu godzin, o zgrozo, krążyło po głowie czarnowłosej Krukonki. Wyprawa do Zakazanego Lasu brzmiała imponująco, nieprawdaż? Prócz tego była także idealną metodą na potwierdzenie pewnych słów, a mianowicie Gdyby nie Ja, stałoby Ci się coś o wiele poważniejszego. Tak więc, lada chwila się przekonamy. Desperacki krok? Cóż począł, kiedy to męska solidarność rządzi światem.
Jak zostało wspomniane, Eulalie nie spostrzegła żadnej żywej duszy, co bez przeszkód pozwoliło jej przemknąć przez długi hol. Tym razem zadbała o odpowiedni, zimowy ubiór prędko zakładając na siebie ciepły szalik, rękawiczki oraz płaszczyk. Godzina nie była jeszcze aż tak późna, by opuszczenie zamku groziła nieprzyjemnymi konsekwencjami, a więc wszystko odbywało się na legalnym podłożu. Z trudem, zważywszy na niewielką posturę panny Curtis, pociągła za mosiężną klamkę głównych drzwi Hogwartu, a już za chwilę odczuła znaczną różnicę temperatur, co było definitywnym znakiem, że jest już na zewnątrz, na błoniach spowitych białych puchem. Pozostając w cieniu nocy swobodnie jak i nieśpiesznie wędrowała po zielonym terenie w jasnym, wyznaczonym już jakiś czas temu celu. Otóż, ku kilku pierwszym drzewom o grubych, sędziwych pniach, które rozpoczynały wędrówkę po Zakazanym Lesie. Nie upłynęło pięć, może sześć minut, gdy przystanęła na owej niebezpiecznej granicy dzielącej świat stosunkowo bezpieczny z tym, którego nikt nie zdołał doskonale poznać i który mógł przynieść zgubę. Zaczerpnąwszy mroźnego powietrza, by dodać sobie potrzebnej odwagi nieco śmielej postawiła pierwszy krok.
avatar
E.J. Curtis
Prefekt naczelny

Liczba postów : 39
Klasa : VI
Dołaczył : 18/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Adam Enfer on Pon Sty 03 2011, 21:34

Adam zakochany nie był i nie miał z kim ewentualnie przemierzać szkolnych korytarzu. Powód, dla którego opuścił przytulną wieżę Ravenclaw był zdecydowanie bardziej przyziemny i mniej szlachetny. Wróżby. Tak, zaglądanie w przyszłość. Potrzebował tego, potrzebował kilku odpowiedzi. Tymczasem natykał się jedynie na milczenie. Runy, tarot, nawet kryształowa kula zdawała się bezużyteczna. Zupełnie jakby był normalnym dzieciakiem. Choć od zawsze czegoś takiego pragnął, teraz mu się to nie podobało. Czuł się niemal bezbronny. Zwykle rozumiał więcej niż inni, dostrzegał ukryte znaczenie i tajemnicze znaki. Tym razem było inaczej. Zapewne był równie zagubiony co E.J, aczkolwiek nie zamierzał tak tego zostawić. Wiedział, że to nie koniec, a dopiero pierwsza runda. Coś musi się wydarzyć, a on wolał o tym wiedzieć wcześniej. Niestety, nic. Cisza.
Gryfon miał ochotę cisnąć białymi kamieniami w pobliską ścianę lasu. Były bezużyteczne. Magiczne symbole wyryte na ich powierzchni równie dobrze mogłyby być alfabetem. Choć nie, wtedy mogłyby się ułożyć w jakieś słowo i 'przemówić'. Adam czuł się jak idiota. Od pół godziny rozsypywał swoje runy na ziemi, starając się dostrzec cokolwiek. Niestety, w żadnej z kombinacji nie widział krzty sensu. Zrezygnowany zebrał kamyki do sakwy i dopiero wtedy to usłyszał. Rytmiczne skrzypienie śniegu pod czyimiś podeszwami. Gdyby to był gajowy, zapewne dyszałby głośno. To musiał być ktoś inny. Enfer otrzepał spodnie ze śniegu i starając się kroczyć bezszelestnie, ruszył w kierunku, z którego dochodził hałas. W nocnej ciszy nawet drobne szmery brzmiały jak alarmowy dzwon. Miał nadzieję, że nieznajomy gość nie zwróci na to uwagi. Przestało mu zależeć dopiero wtedy, gdy dostrzegł ciemne, falowane włosy opadające kaskadami na ramiona i niebiesko-szary szalik.
- Co ty robisz? Rozum Ci odjęło? -zapytał niedowierzająco wstępując na początek tej samej ścieżki.
avatar
Adam Enfer

Liczba postów : 49
Wiek : 24
Czystość krwi : ¾
Klasa : VII
Dołaczył : 18/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by E.J. Curtis on Wto Sty 04 2011, 21:53

W tym momencie Adam całkowicie pokrzyżował, niejako, samobójcze plany Eulalie. Ot, samotna wyprawa do jednego z mroczniejszych miejsc na terenie Hogwartu, a mianowicie Zakazanego Lasu miała być swoistym sprawdzianem czy jego bohaterska obecność jest jej życiu i zdrowiu aż tak niezbędna. Mitów i legend krążących o stworzeniach w nań przebywających było po stokroć więcej aniżeli obszernych ksiąg na temat historii magii. Niektóre całkowicie wyssane z palca, niektóre być może prawdziwe. Szumowiny, mordercy chcący pomścić śmierć jednego z najpotężniejszych czarodziei wszech czasów, Lorda Voldemorta, jednorożce, których krew przynosiła nieśmiertelność czy magiczni osobnicy, którzy swymi artefaktami skutecznie potrafili pozbawić ostatniego tchnienia każdego człowieka. Właściwie to E.J. nie zamierzała zapuszczać się nazbyt daleko w głąb gęstwiny. Zaplanowała jedynie, co najwyżej, godzinna wędrówkę główną ścieżką. Tyle, że przemądrzała Krukonka nie miała bladego pojęcia, iż dróżka ta nie ma swego końca, a wręcz przeciwnie – tysiące rozgałęzień, ślepych zaułków, kończących się szlaków. Tak łatwo było się tu zgubić, tak łatwo nie odnaleźć drogi powrotnej, a ta, uparcie dążąc do odkrycia prawdy, miała to jedynie za błahy powód przerwania nocnego spaceru.
Wyczulony słuch Eulalie także nie pozostał obojętny na kroki stawiane przez Adama. Dziewczyna w jednej chwili przestała stąpać dalej, zatrzymawszy się w kompletnym bezruchu. Teraz tylko i wyłącznie nasłuchiwała. Zgrzyt… Kolejny i kolejny. To śnieg wydawał charakterystyczny odgłos, kiedy tylko odczuł nacisk podeszwy zimowych butów. Panna Curtis, niezwykle pewna siebie, uśmiechnęła się pod nosem może nieco nazbyt zuchwale. Czyżby jakiś uczeń postanowił pójść w jej ślady i także wymknąć się z zamku późną porą? Wspaniale, przy okazji odejmie jeszcze kilka punktów jednemu z domów. Ba, mało tego, będzie miała idealne wytłumaczenie, gdyby, nie dopuść do tego Merlinie, zjawił się tu nauczyciel – przekroczyła linię Zakazanego Lasu, bo zaniepokoiły ją odgłosy z nań dochodzące. Czyż to nie piękny, braterski wyczyn? Jak tu nie lubić bycia Prefektem Naczelnym, hm?
Mina jej zrzedła, a dumna zniknęła w przeciągu ułamków sekundy, kiedy tylko usłyszała pytanie, a raczej jakże znajomy E.J. głos, który je zadał. Męski, tajemniczy, intrygujący, a mimo to tak przez nią nielubiany i to na własne życzenie samego właściciela! Przez twarz ciemnowłosej przemknął grymas niezadowolenie zmieszany z wyraźnie wyróżniającym się poirytowaniem. Czy to pech, czy Los aż tak bardzo się na nich uwziął, że wciąż musieli się spotykać? Najwidoczniej jedno i drugie.
– Najwidoczniej tak. – odpowiedziała nieco roztargnionym, przeciągłym, oczywiście udawanym tonem głosu oraz z tajemniczym uśmieszkiem na malinowych ustach. Zupełnie niewinnie i bezbronnie spojrzała na Adama przez ramię jak gdyby była baśniową kusicielką, której głównym zadaniem jest omamienie młodych, silnych mężczyzn, by w efekcie ulegli jej urokowi, a Ona mogła wyssać z nich życie.
– Jak widzisz wybrałam się na samotny spacer by sprawdzić jak daleko zajdę bez mojego osobistego Supermana. – dodała niedbale i jak jeszcze chwilę temu stała w miejscu nie wykonując jakichkolwiek czynności tak teraz, nie bacząc na obecność chłopaka jak i jego niejako upominający komunikat, ruszyła dalej – wolnym, leniwym krokiem zagłębiając się w coraz to liczniejszą sieć drzew i krzewów.
avatar
E.J. Curtis
Prefekt naczelny

Liczba postów : 39
Klasa : VI
Dołaczył : 18/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Adam Enfer on Czw Sty 06 2011, 17:36

Z tego co zrozumiałam panienka Curtis planowała potwierdzić słowa Adama, który powiedział, że gdyby nie on, to mogłaby stać się jej krzywda. Pytanie, czy równocześnie zamierzała wypróbować Gryfona? Bo w tym wypadku jego, w prawdzie przypadkowe, wkroczenie było jak najbardziej na miejscu. I lepiej, że nie zdawał sobie sprawy z tego, co chodzi dziewczynie po głowie. Enfer raczej nie lubił być obiektem eksperymentów, tym bardziej tak lekkomyślnych, w których ryzykuje się własne życie z błahych powodów. E.J musiała być po prostu szalona, ale to Adam stwierdził na samym wstępie. Skoro już przeznaczenie postanowiło połączyć losy tej dwójki bez wiedzy Gryfona, to naprawdę mogło paść na inną pannę. Z Eulalie bardzo się różnili i zwyczajnie swoją obecnością działali sobie na nerwy. Adam nie miał cierpliwości do szatynki, a ta wcale mu zadania nie ułatwiała. Co gorsza, wyglądało na to, że od teraz jego zadaniem będzie utrzymanie tej wariatki przy życiu i najwyraźniej tego też nie zamierzała mu ułatwiać. Jeszcze trochę i Enfer udusi ją gołymi rękoma.
Bynajmniej działało to w dwie strony, bo panienka Curtis również nie wydawała się zachwycona towarzystwem. To będzie chyba jeszcze trudniejsze, niż wydawało się na początku. Mimo wszystko Nemezis potrafiła być nieustępliwa, poza tym wiedziała co robi, krzyżując losy tej dwójki. Przynajmniej taką mam nadzieję.
Odpowiedź zaskoczyła go nie mniej jak nowe podejście Eulalie. Przeciągłe spojrzenie rzucone przez Krukonkę zza wachlarza ciemnych rzęs sprawiło, że na twarz Adama nabrała pytającego wyrazu. Spodziewał się bardziej irytacji, złości czy czystej nienawiści. Na flirciarski uśmieszek nie był przygotowany. Na szczęście zebrał się do kupy przypominając sobie z kim ma do czynienia. E.J po prostu się zgrywała. Ignorując chłopaka ruszyła w głąb lasu. W tym samym czasie Enfer chwycił za różdżkę wymawiając niemal bezgłośnie:
- Protego - niewidzialna, przezroczysta ściana wyrosła kilka kroków przed Krukonką, skutecznie oddzielając ją od zagłębiania się w Zakazany Las.
- Nie wiem kim jest ten Twój Superman, ale kiepsko się spisuje, skoro zostawił Cię samą
avatar
Adam Enfer

Liczba postów : 49
Wiek : 24
Czystość krwi : ¾
Klasa : VII
Dołaczył : 18/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by E.J. Curtis on Sob Sty 08 2011, 11:23

Eulalie była doprawdy niesamowicie zdziwiona, wręcz zszokowana kolejnym zdecydowanym krokiem wykonanym przez Adama. Ironia i szyderstwo zniknęły równie szybko, co pojawiły się na ustach przemądrzałej Krukonki ustępując miejsca przeważającemu zdumieniu. Na powrót się zatrzymała, lecz tym razem nie z własnej, nieprzymuszonej woli. Wręcz przeciwnie, za sprawą radykalnego zaklęcia ochronnego, rzucone przez jej, ostatnimi czasy, pierwszorzędnego wroga. Jak gdyby chciała skontrolować skuteczność owego czaru, choć nie jest wiadomym co nią kierowało, niepewnie wyciągnęła niewielką dłoń tuż przed siebie by lada chwila spotkała się ona z niewidzialną blokadą nie pozwalającą na dalszą wędrówkę w głąb Zakazanego Lasu. Tak jak się tego spodziewała, w około rozległ się charakterystyczny dźwięk, a mimo to przeszkoda nie zniknęła. W takim układzie E.J. nie pozostało nic innego jak prawdziwa, nieudawana i przede wszystkim nieprzepełniona teatralizacją gestów rozmowa. W tym właśnie celu panna Curtis ponownie, równolegle zwróciła się do młodego Enfera, natychmiast utkwiwszy czekoladowe, mimo nocy, wyraziste oczy w twarzy Gryfona. Zbliżyła się do niego o zaledwie kilka kroków, nie zapominając, że wciąż są pośród zgliszczy i gęstwin najstraszniejszego z lasów.
– Nie rozumiem Cię, Adamie. Za każdym razem zdumiewasz mnie swoim coraz to wymyślniejszym zachowaniem. Nie dziw się i nie złość, proszę, że mogę być poważnie skołowana, dobrze? Spójrz tylko, kiedy przywołuję na myśl nasze pierwsze prawdziwe spotkanie jednak potrafiłeś zachować się całkowicie sympatycznie i miło. Twoja rozmowa była całkowicie różna, bił od Ciebie.. Troska? Potem stwierdziłeś, że to dzięki Tobie żyję, a uratowanie mojego zdrowia to Twoja zasługa. Absolutnie nie oceniam czy jest to prawdziwe, a gdyby nawet to mimo wszystko był to niesamowicie szlachetny wyczyn. Podczas drugiego starcia wszystko uległo potwornej zmianie. Znienawidziłeś mnie, wiem to, choć nie mam bladego pojęcia, dlaczego tak się stało. Krzyczałeś, byłeś agresywny, czym prędzej chciałeś się mnie pozbyć. Nie wiem, czym zasłużyłam sobie na tak okropne traktowanie. Teraz ponownie zjawiasz się zupełnie znienacka jak gdybyś otrzymywał tajemne sygnały, że zamierzam zrobić coś złego czy szalonego. Przez cały czas wydawało mi się, że w ogóle się mną nie interesujesz i całkowicie na rękę byłoby Ci gdybym zupełnie zniknęła, bo, popraw mnie, jeśli się mylę, ale mam wrażenie, że tylko komplikuje Ci życie swą obecnością, czy tak? Dlaczego więc zabroniłeś mi pójść dalej? Co takiego Tobą kieruje? Proszę, odpowiedz, bo prędzej czy później oszaleję z tej niewiedzy. – zakończyła niemalże błagalnie, patrząc na niego litościwym wzrokiem, pełnym pokory i swego rodzaju strachu przed nieznanym jutrem. Wszystko to mówiła ze spokojem, trzymając nerwy na wodzy, nie unosząc się jak to miała w swym tradycyjnym zwyczaju. Całość monologu Eulalie wydawała się być wyjątkowo prawdziwa, płynąca prosto z niekiedy zatwardziałego serca dziewczyny. Jednakże, czy Adam to doceni? Czy może znów niepotrzebnie ją zaatakuje?
– Przyszłam tu tylko po to by sprawdzić czy będę sobie w stanie bez Ciebie poradzić, czy w razie zagrożenia obronię się sama. Wszystko to, aby złamać i pozbyć się Twoich słów. – dopowiedziała po chwili nieco ściszonym głosem, już wcale nie taka dumna ze swego naiwnego postępowania. Doskonale świadczył o tym fakt, że zamiast w oczy rozmówcy nieco spuściła wzrok patrząc w pokrywę glebową.
avatar
E.J. Curtis
Prefekt naczelny

Liczba postów : 39
Klasa : VI
Dołaczył : 18/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Adam Enfer on Sob Sty 08 2011, 13:10

Starał się przed samym sobą usprawiedliwić. W końcu na jego miejscu każdy zrobiłby to samo, prawda? Samotna wycieczka do Zakazanego Lasu nocą oznaczała niemal pewną śmierć. Nie mógł pozwolić dziewczynie się zabić. Nie miałby serca, gdyby jej nie powstrzymał. To było całkowicie naturalne zachowanie. On nie zrobił nic szczególnego, tylko to co do niego należało.
Tak naprawdę zdawał sobie sprawę z tego, że było inaczej. Nawet przez sekundę nie rozważał pozwolenia Krukonce na jej szalony plan. Przecież to nie była jego sprawa. Eulalie była niemal dorosła i potrafiła sama podejmować decyzje, może niezbyt rozsądne, ale to też nie on powinien oceniać. W każdym razie to wszystko pozostało w jego głowie i nie musiał się dziewczynie tłumaczyć.
Niewidzialna bariera powinna sprawę załatwić, więc Adam praktycznie wypełnił swoje zadanie. Mimo to nadal stał w miejscu. Przed samym sobą twierdził, że chce się upewnić, iż skutecznie odwiódł pannę Curtis od jej planu. Na to wyglądało, ale to nie był koniec zabawy. Coś w postawie Krukonki po raz kolejny się zmieniło. I to niby on zachowywał się dziwacznie? Następnie E.J wygłosiła mu krótki wykład pełen żalu, pretensji i odrobiny strachu. Wydawała się przy tym mówić szczerze. Odsłoniła się, przestała zgrywać. Enfer miał teraz wybór. Mógł to albo wykorzystać albo zrewanżować się tym samym. Wahał się tylko przez chwilę.
- Nie uważasz, że trochę przesadzasz? Tajemne sygnały? Przecież to śmieszne. Może Cię rozczaruję, ale popołudniu urządziliśmy bitwę na polanie i coś tam zgubiłem. Wróciłem, żeby tego poszukać i wtedy usłyszałem Ciebie. Czysty przypadek - kłamanie w żywe oczy jakoś nie sprawiało mu większego problemu. Musiał sprawę załatwić czysto i być może raz na zawsze. Istniało ryzyko, że zrani E.J swoimi słowami, jednak to dla jej własnego dobra - A skoro już sama do tego doszłaś, to masz rację. Komplikujesz mi życie. Wścibiasz nos w nieswoje sprawy, choć nikt Cię o to nie prosił. Poza tym wymyślasz jakieś niestworzone historie, w które chyba sama nie wierzysz. Byłoby o wiele prościej, gdybyś wreszcie dała spokój i przestała ładować się w kłopoty - przenikliwym ostrym spojrzeniem wpatrywał się w szatynkę. Jego twarzy przypominała teraz kamienną rzeźbę, ale był zdeterminowany. Nareszcie nadarzyła się okazja, żeby pozbyć się problemu. Adam wiedział, że zadaje być może cios poniżej pasa. Dla dziewczyny będzie jednak znacznie lepiej, jeśli się od niego odwróci.
avatar
Adam Enfer

Liczba postów : 49
Wiek : 24
Czystość krwi : ¾
Klasa : VII
Dołaczył : 18/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by E.J. Curtis on Sob Sty 08 2011, 19:25

Bardzo ciężko było stwierdzić czy ciemnowłosy chłopak zdawał sobie sprawę, że w jego spowitej nocnym mrozem dłoni nadal tkwi pewna sakiewka. Nim zjawił się tu, na skraju Zakazanego Lasu zajmował się czymś znacznie odmiennym, bezpośrednio powiązanym ze swą specjalnością, a mianowicie jasnowidzeniem. Otóż, Adam starał się odczytać przyszłość, znaleźć jakąkolwiek wskazówkę w tak dotychczas pomocnych mu runach. Niestety, te z niewiadomego powodu milczały i właśnie w tym momencie do uszu chłopaka dotarł wyraźny sygnał ludzkich kroków. Tak więc czym prędzej zebrał przyrządy niezbędne każdemu wróżbicie, ukrywając je w owej sakwie i ruszył na poszukiwania, by lada moment dowiedzieć się któż jest na tyle odważny, że wbrew zakazowi udał się na wyprawę do tegoż przerażającego miejsca. Oczywiście, pech, a dokładniej Nemezis chciała by ponownie się spotkali, a ową osobą była właśnie Eulalie. Adam sam wielokrotnie powtarzał, że jest wścibską Krukonką, że wciska nos w nie swoje sprawy, że niektórymi faktami nie powinna się interesować i pozostawić je w spokoju, nienaruszonymi. Czy więc tak bezczelna panna będzie w stanie utrzymać rączki przy sobie widząc tak kuszący swą tajemniczą zawartością woreczek? Nie ma mowy!
– Bitwa na polanie? Zgubiłeś coś? Interesujące. Mhm. – zapytała dźwięcznym, pogodnym tonem głosu, a końcówka wypowiedzi E.J. rozbrzmiała tak jak gdyby dziewczyna wyśpiewywała owe litery aniżeli zwyczajnie wymawiała. Za kamuflażem pozornej radości kryła się ogromna podejrzliwość, a i jeszcze potężniejsza ciekawość, które niepohamowanie zmuszała pannę Curtis do zrobienia czegoś, co już w jej oczach nie było nazbyt kulturalne aczkolwiek ogromnie prawdopodobnym jest, że będzie to wielkim krokiem ku rozwiązaniu trapiącej ją zagadki. Świadoma była także tego, że poprzez zaplanowany uczynek nie ominie ją jeszcze jeden element – wściekłość i furia Enfera.
– Mam tylko ogromną nadzieję, że udało Ci się odnaleźć Twoją zgubę. – dodała, wciąż zachowując spokój i opanowanie, a wyraz zazwyczaj promiennej, pełnej ekspresji twarzyczki Eulalie w tym momencie pozostawał beznamiętny, nie ukazujący uczuć wyższych nią miotających. Doświadczenie dnia dzisiejszego nauczyło ją, że przed tym chłopakiem nie należy się w żaden sposób otwierać, wyjawiać swoich wątpliwości czy ukrytych próśb, ponieważ On i tak tego nie uszanuje, nie potraktuje poważnie. Idealna przestroga na, zapewne, najbliższy czas.
- Och! Zaraz, zaraz! Czy to, aby na pewno nie jest to, co tkwi w Twojej dłoni?! – natychmiast się ożywiła jak gdyby po długiej, męczącej wędrówce wynalazła owiany tajemnicą sekret, wprawdzie kłamiąc, że odkryła to dopiero teraz, ponieważ woreczek dostrzegła już o wiele, wiele wcześniej. Wolnym, leniwym krokiem poczęła zbliżać się do Adama w niewiadomym, bliżej nieokreślonym celu. Jeszcze tylko kilka kroków… Gotowe! Znalazła się tuż przed Gryfonem, stając w bezpośredniej bliskości z chłopakiem. Odczekała jeszcze chwilę by omamić go pozornym zainteresowaniem, po czym zwinnie niczym lis i niepostrzeżenie niczym kruk goszczący w godle jej domu wyrwała mu z ręki jego własność.
– Spójrzmy, co to takiego. – szybko, nim oszołomiony młodzieniec nie zdążył jeszcze odpowiednio zareagować, odeszła na bok odwracając się do Adama plecami. Jej długie, chude palce poczęły zgrabnie odwiązywać cienki sznureczek, który był grotą chroniącą ją przed ujrzeniem zawartości.
avatar
E.J. Curtis
Prefekt naczelny

Liczba postów : 39
Klasa : VI
Dołaczył : 18/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Adam Enfer on Nie Sty 09 2011, 12:14

Faktycznie, skłamał. Wcale nie zgubił niczego podczas popołudniowej śnieżnej bitwy. Pomysł nasunął mu się sam, z resztą to nie była istotna informacja. Jedynie wścibskiej Eulalie wydała się ona ciekawa. Jak zwykle musiała zwrócić uwagę na jakiś niewygodny szczegół. Chyba miała do tego talent. Mimo wszystko Adam postanowił brnąć w swoją historyjkę dalej. No i powtarzał sobie, że z niczego nie musi się Krukonce tłumaczyć. Musiał ją przekonać, że popada w paranoję. To był najprostszy sposób odwrócenia jej uwagi. Tyle zachodu przez taką drobną szatynkę, zaczynało go to śmieszyć.
Chociaż spodziewała się furii, przeliczyła się. Nazwanie Enfera oszołomionym, to też była gruba przesada. Chłopak obserwował ją niewzruszony. Nie dać się sprowokować, rzecz najważniejsza. Jeśli pozwoli się wyprowadzić z równowagi, zapewne przestanie panować nad słowami i kolejna tragedia gotowa. Dosyć miał na głowie, wolał uniknąć jeszcze większej ilości problemów. Tak więc znużonym wzrokiem przyglądał się podchodom E.J oraz jej przesadnie dramatycznej grze. Gesty dość nieumiejętnie przerysowane z teatralnych sztuk czyniło całą scenę groteskową.
- Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę z tego, że zachowujesz się jak wariatka - oświadczył Gryfon kiedy panienka Curtis znajdowała się zaledwie kilka kroków od niego. Nie potrafił przewidzieć jakież dziwne myśli krążą jej teraz po głowie, ale pozostawał rozluźniony. Z jej strony nie dostrzegał żadnego niebezpieczeństwa. Nie zmienił zdania nawet po tym, jak wyrwała mu z ręki worek. Być może runy były odrobinę zaskakujące w świecie mugoli, jednak w Hogwarcie magiczne kamyki nie powinni dziwić nikogo.
- To moje runy..Na zajęcia.. Ze Starożytnych Run - wyjaśnił, zabarwiając złośliwie ostatnie słowa, jak gdyby tłumaczył coś 4-latce. Nie drgnął nawet o milimetr. Nie zamierzał się szarpać z Krukonką. W końcu i tak odda mu woreczek - Chyba po raz kolejny Cię rozczarowałem. Popadasz w paranoję Eulalie - zauważył uprzejmym, zatroskanym tonem opiekuna z zakładu dla obłąkanych. Właściwie swoim zachowaniem dziewczyna tylko ułatwiała mu zadanie. Był tak niewinny, że chyba sam by sobie uwierzył.
avatar
Adam Enfer

Liczba postów : 49
Wiek : 24
Czystość krwi : ¾
Klasa : VII
Dołaczył : 18/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by E.J. Curtis on Pią Sty 14 2011, 20:48

Eulalie była osobą niezwykle dociekliwą, o czym Adam mógł przekonać się już niejednokrotnie. Wnikliwość Krukonki przyczyniła się także do tego, że czarnowłosa niezwykle lubiła mieć nas wszystkim kontrolę, być biegłą i dobitnie doinformowaną w niemalże każdym aspekcie życia. Dlatego też nie były jej obce szkolne zawirowania miłosne pomiędzy uczniami, ba, nawet tutejszymi nauczycielami czy też wszelakie mniejsze bądź większe sekrety i sekreciki. Tym samym, biorąc pod uwagę jej czynną postawę, niezwykle zastanowił ją pewien realny fakt. Otóż, Adam wcale nie bywał na zajęciach ze Starożytnych Run. Dziewczyna chadzała na niemalże wszystkie nieobowiązkowe przedmioty i jeśli tylko byłby zapisany – E.J. wiedziałaby o tym. Lecz nie był, nie zdoła jej okłamać czy złudnie sprowadzić myślenia na zupełnie obce tory. Gdyby nauczycielka dostrzegła nad wyraz profesjonalne umiejętności młodego Enfera, mogłoby to odwrócić się przeciwko niemu, lecz to nie było dane wiedzieć Eulalie.
– Ty nie chodzisz na zajęcia ze Starożytnych Run. Nigdy Cię na nich nie widziałam. – stwierdziła obrażonym tonem głosu, przepełnionym oburzeniem i jednocześnie urażeniem. W końcu, jakby na to nie spojrzeć, chciał ją oszukać, tym samym nie dowierzając we wrodzoną inteligencję czarnowłosej dziewczyny jakoby miała nie zorientować się, że Adam próbuje wpędzić ją do ciemnego zaułku bez wyjścia.
– W takim razie, skoro to tylko nic nieznaczące runy…
Dziewczyna w dalszym ciągu stała we wcześniej zajętym przez siebie miejscu, w pewnej aczkolwiek zaledwie kilkudziesięciu centymetrowej odległości od Adama. W jej ręku wciąż tkwiła niewielka, sędziwa sakiewka wypełniona po brzegi wróżbiarskimi atrybutami. E.J. nieznacznie rozchyliła owy woreczek, by lada moment unieść głowę otoczoną kaskadami ciemnych fal i wbić zuchwałe spojrzenie w zobojętnianą twarz młodego Enfera. Przez zaledwie kilka sekund na twarzy Eulalie dało się dostrzec przebiegły, tajemniczy uśmieszek. Odczekała jeszcze krótką chwilę, a następnie przechyliła sakwę do góry nogami tym samym niemalże całkowicie ją opróżniając. Kilkanaście niewielkich, zaokrąglonych przedmiotów swym kształtem przypominających czarodziejskie galeony upadło i rozsypało się na leśnej drodze, wśród świeżej pokrywy śnieżnej.
Co powiesz na to, Skarbie?
avatar
E.J. Curtis
Prefekt naczelny

Liczba postów : 39
Klasa : VI
Dołaczył : 18/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Adam Enfer on Sro Sty 19 2011, 19:54

W takim razie lepiej niech zmieni swoje upodobania. Adama kontrolować nie była w stanie. On nie słuchał się nikogo, nawet własnych rodziców. Matka pozwalała mu na to. Kilka lat temu wyjaśnił jej, że i tak nie jest w stanie pojąć reguł jakie żądzą światem jej syna. Gryfon od początku chodził własnymi ścieżkami, do których Eulalie nigdy dopuszczona nie zostanie. To był wątpliwy przywilej dotkniętych darem jasnowidzenia. Tylko w połowie należeli do realnego, codziennego świata.
Z drugiej strony Enfer po raz kolejny nie docenił swojej przeciwniczki. Zdziwił go fakt, iż zna jego plan zajęć. Szybko jednak zorientował się, że popada chyba w paranoję. Zapewne E.J sama brała udział w zajęciach ze Starożytnych Run i zauważyłaby jego obecność, gdyby faktycznie tam uczęszczał. Mimo wszystko chłopak zdecydował się nie wycofywać ze swoich słów. Zabrnął w 'kozi róg', aczkolwiek musiało istnieć jakieś wyjście z tej sytuacji. Poszukując go mierzył postać Krukonki stalowym, chłodnym spojrzeniem. Życie stało się zdecydowanie bardziej skomplikowane od kiedy poznał Eulalie Junior Curtis, siostrę Casey'a i wyjątkowo irytujące stworzenie. Gorączkowe rozmyślania Adama przerwał głos szatynki, która szczupłymi palcami rozwiązała sakwę. Chłopak mógł tylko obserwować jak E.J z jadowitym uśmiechem wysypuje kamienne runy na śnieg. Krew zmroziła mu się w żyłach.
- To nie było rozsądne - mruknął tylko, zdecydowanie bledszy niż przed minutą. Na widok jego miny Krukonce z pewnością nie było już do śmiechu. Mimo wszystko nawet nie drgnął, poruszony bezczelnością jej czynu. Potwierdziły się tylko jego wcześniejsze przypuszczenia, Curtis nie miała o niczym zielonego pojęcia.
- Naszym światem kierują potężne, nieznane siły odpowiedzialne również za przeznaczenie człowieka. Bezczeszcząc poświęcone im atrybuty sprowadzisz na siebie ich gniew i nieszczęście - chłodniejszy powiew wieczornego wiatru zdołał nieco ostudzić emocje chłopaka - Mało znamy przykładów? Wieszczka Kasandra, Tejrezjasz..Nieszczęsny Festus, który roztrzaskał swoją kulę.. - w tym momencie Adam był pełen obaw. Już sam fakt, że był świadkiem czegoś takiego wzbudzał w nim niepokój.
avatar
Adam Enfer

Liczba postów : 49
Wiek : 24
Czystość krwi : ¾
Klasa : VII
Dołaczył : 18/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ścieżka prowadząca w głąb lasu

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach