Kuchnia

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Go down

Kuchnia

Pisanie by Mistrz Gry on Nie Lis 28 2010, 17:34

Jest umieszczona bezpośrednio pod Wielką Salą i jest dokładnie tej samej wielkości, dzięki czemu jedzenie jest transportowane przez sufit. Pracuje tu ogromna ilość skrzatów domowych. Aby się do niej dostać, należy połaskotać gruszkę na obrazie, chroniącym dostępu do tegoż pomieszczenia, aż przemieni się w klamkę. Uczniowie z klas VI i VII od czasu do czasu "kradną" stąd alkohol. Choć to słowo nie jest zbyt odpowiednie - w rzeczywistości wystarczy poprosić skrzaty o co tylko się zechce i natychmiast się to otrzymuje!
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 619
Dołaczył : 28/11/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Kuchnia

Pisanie by Haerowen Villain on Pon Gru 13 2010, 16:38

W pobliżu kuchni kręciła się niewielka istota zaopatrzona w niewielką, czarną torbę całą umazaną farbą. Tak dla odmiany miała na sobie szatę, którą wypadałoby zawsze nosić przebywając na terenie Hogwartu. A jak wiadomo nie wszystkim uczniom ten pomysł się podobał, w tym również Haerowen. Więc dlaczego tego wieczoru paradowała w szacie ze ślizgonskim herbem na piersi? W jej głowie pojawił się po prostu taki jeden paskudny plan przemycenia odrobiny alkoholu i gdyby nie daj Borze Szemrzący została złapana uniknie paru punktów ujemnych za brak szaty. Genialne, prawda?
Haerowen stanęła przed obrazem będącym wejściem do kuchni. Od przybycia do Hogwartu była tu tylko milion pięćset sto dziewięćset razy. Z początku przychodziła tu tylko dla tych wszystkich słodkości tworzonych przez skrzaty, dzięki którym przez długi czas męczyła się z próchnicą. Ale za przyjemności trzeba płacić!
Przyszedł jednak moment gdy już nie tak młoda Haerowen dostrzegła skrzata niosącego butelkę ognistej. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że niósł ją dla... ucznia! Bo oto pewien ślizgon zapragnął trochę sobie popić a skrzaty mu w tym pomogły. I w taki oto sposób Haerowen poznała magiczny sposób na zdobycie alkoholu bez przemycania go z Hogsmeade.
Dziewczyna połaskotała gruszkę aż do momentu jej przemiany w klamkę. Bez zwłoki weszła do środka. Już od progu czuć było niebiańskie zapachy cynamonu mieszającego się z jabłkiem. Na samą myśl o tych wszystkich słodkościach, które pojawią się niebawem w Wielkiej Sali na kolacji Haerowen aż zakręciło się w głowie. Och, co za nieszczęście, znowu przytyje!
Z uśmiechem na twarzy (nie wiem czy ktoś z was to zauważył, ale zawsze kryje się w nim coś złośliwego...) ślizgonka złapała w umazaną farbą dłoń czerwone jabłko które zaczęła przerzucać z ręki do ręki. Z uwagą przyglądała się skrzatom biegających w tą i wewte. Kiedy jeden z nich przechodził obok jej nogi zaczepiła go.
-Szklankę Sherry poproszę- odparła z rozbrajającym uśmiechem, który na pewno zdenerwowałby niejednego nauczyciela. Skrzat jedynie kiwnął głową i zniknął wewnątrz kuchni w poszukiwaniu alkoholu. W tym czasie Haerowen usiadła na blacie i zaczęła konsumować swoje jabłko. Miało przyjemny posmak cynamonu.
avatar
Haerowen Villain

Liczba postów : 122
Wiek : 24
Czystość krwi : Czysta
Klasa : VI
Dołaczył : 12/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Kuchnia

Pisanie by Ethelyn Elliston on Czw Gru 16 2010, 16:19

Ethelyn wpadła tylko jak bomba do dormitorium, nie zwracając uwagi na osoby, które chciały zamienić z nią kilka słów; nie zatrzymała się nawet przy portrecie Grubej Damy, która jak widać doskonale zdawała sobie sprawę, że nie ma ochoty czekać, aż ją wpuści, bo wyglądała, jakby miała ochotę przejść przez ścianę.
Także drzwi do dormitorium nie stanowiły dla niej przeszkody – idąc twardym, szybkim krokiem po prostu je pchnęła nie zwalniając, aż doszła do swego łóżka, przy którym w ułamku sekundy rzuciła torbę i na które przewróciła się z impetem twarzą w poduszkę. I tak leżała, z zamkniętymi oczami, czując w głowię totalną pustkę. W ciele także czuła okrągłe, puste zero.
Leżała przez kilka minut, po czym podniosła się niczym postać na przewijanym filmie i podeszła do lustra; wykręciła usta w grymasie, w którym przebłyskiwało coś na kształt uśmiechu. Przeczesała grube, złote włosy szczotką i zawiązała na nowo złoto-czerwony krawat, po czym poprawiła lśniącą odznakę prefekta błyszczącą na jej piersi. Przymknęła na kilka sekund powieki, po czym ruszyła w stronę lochów, mając jasno obrany cel swej podróży.
Gdy przeszła całą szkołę od góry do dołu, zaczepiła przy lochach jednego ze ślizgonów, aby ten sprawdził, czy Haerowen nie ma w salonie. Gdy jego odpowiedź była przecząca, dziewczyna zastanowiła się przez chwilę przygryzając wargę i ruszyła do kuchni. Sądziła, że jeśli nie ma Haer to napcha się słodyczami i gorącym cappuccino.
Gdy połaskotała gruszkę i nacisnęła klamkę, weszła zrezygnowana do kuchni. Gdy jednak ujrzała siedzącą przy stoliku swą ukochaną Haerowen, ucieszyła się trochę, choć nie było tego po niej w żadnym miejscu widać.
Podeszła do stolika, usiadła obok dziewczyny i nie zwracając na nic uwagi, podniosła szybko szklankę z Sherry którą przyniósł dziewczynie skrzat i wypiła całą jej zawartość jednym haustem, po czym odstawiła ją wykrzywiając się i położyła głowę na ramieniu brunetki, a jej złote fale zasłoniły jej twarz.

_________________


Ethelyn Latis Amadeusz Relacje

Etylen kocha bale
avatar
Ethelyn Elliston
Prefekt naczelny

Liczba postów : 85
Wiek : 24
Czystość krwi : ¾
Klasa : VI
Dołaczył : 13/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Kuchnia

Pisanie by Haerowen Villain on Czw Gru 16 2010, 16:34

W czasie nieobecności skrzata ślizgonka miała dużo, ale to dużo wolnego czasu (a dokładniej jakieś paręnaście minut) na głębokie i filozoficzne myśli. Z początku zastanawiała się której farby lepiej użyć to namalowania słomkowego kapelusza, który był nieodłączną częścią ubioru jej babki Emilie, czy to gorące lato, czy środek mroźnej zimy. Po jej twarzy przebiegł uśmiech, czy raczej jego cień zwiastujący przybycie ciepłych myśli. To nie przystoi ślizgonce, w żadnym razie, ale bywały dni, kiedy nawet godło na piersi przestawało mieć znaczenie.
Zanim zdążyła się całkowicie rozmarzyć wspominając uśmiechniętą, chociaż skrytą w zmarszczkach, buzię Emilie, skąpaną w porannych promieniach słońca, skrzat przyniósł zamówioną szklankę z alkoholem. Haerowen, wyrwana z zamyślenia, zamrugała zdezorientowana. W jednej chwili ze starej, wiejskiej chatki otulonej lasem przeniosła się do Hogwarckiej kuchni. Kiwnęła głową w podziękowaniu (chociaż po minie skrzata można było się domyśleć, że ta forma "zapłaty" średnio mu się podoba) i już miała sięgnąć ubrudzoną farbą dłonią po alkohol, kiedy ktoś znowu jej przerwał. Tym razem jednak uśmiechnęła się na widok przybysza.
-No proszę, Ethelyn! Akurat ciebie się tu nie spodziewałam- odparła i to zgodnie z prawdą. O dziwo jakoś nigdy jeszcze nie udało jej się wpaść na gryfonkę buszującą w kuchni mimo, że doskonale wiedziała, że przebywa tu aż za często.
I już miała rzucić jakąś wredną, ale iście przyjacielską uwagę kiedy dostrzegła minę Ethelyn. Nie było dobrze. Ba! Było wręcz fatalnie! Mimo, że gryfonka starała się ukryć negatywne emocje pod obojętną maską Haerowen znała ją na tyle długo, by nie dać się nabrać. A poza tym wypiła jej Sherry! I to jednym haustem! To nie zwiastowało niczego dobrego.
Kiedy gryfonka oparła głowę na jej ramieniu, ślizgonka bez słowa objęła przyjaciółkę i delikatnie pogłaskała ją po włosach. Zawsze tak robiła gdy Ethelyn była w złym nastroju, w pewien sposób namawiając ją do zwierzeń. Tym razem było tak samo.
avatar
Haerowen Villain

Liczba postów : 122
Wiek : 24
Czystość krwi : Czysta
Klasa : VI
Dołaczył : 12/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Kuchnia

Pisanie by Ethelyn Elliston on Czw Gru 16 2010, 16:59

Ethelyn miała okazję poznać babcię Haerowen, a nawet jestem skłonna tutaj napisać – bardzo dobrze się z nią zaznajomić. A to dlatego, że złotowłosa często bywała za dzieciństwa u państwa Villain. Odkąd trafiła do Hogwartu te wizyty były rzadsze (nie licząc wakacji pełnych szalonych spotkań Ethelyn i Haerowen), jednak zawsze znajdowała czas by wpaść do rodzinnego domu przyjaciółki.
Gdy usłyszała znajomy głos brunetki, poczuła na sercu ciepło ciesząc się, że ma ją przy sobie. Zawsze czuła się lepiej przy Haerowen, nawet gdy ta nie robiła nic, by ją pocieszyć. A najmilsze jest to, że różnica domów, do których trafiły nie zakończyła ich głębokiej przyjaźni. Lecz w sumie to się nie dziwię, Ethelyn od zawsze miała wróżone, że będzie mieszkać w domu węża. Właściwie sama się zastanawiała, dlaczego trafiła to zupełnie innego domu, jednakowoż zazwyczaj wyciągała te same wnioski – przez to okropne nasienie altruisty które w niej drzemało.
Gdy poczuła jak Haerowen ją przytula, nie stawiała oporu, choć zazwyczaj była osobą niezbyt lubiącą jakiekolwiek przytulanie. I brunetka o tym doskonale wiedziała. Ale wiedziała też, że ona może robić z Ethelyn co tylko chce, bo ta jej bezgranicznie ufała.
-Porażka – Jęknęła krótko, spoglądając przez złotą zasłonę z włosów na kuchnię zmęczonym wzrokiem. Gdy tylko ujrzała jakiegoś skrzata, przywołała go gestem ręki.
- Przynieś całą butelkę sherry. – Poleciła, bełkocząc lekko. W końcu nie zmieniła ani trochę swej pozycji. -Albo nie, rum – Poprawiła się, przypominając sobie cudowny zapach trunku, którego aromat zawsze miała w swoim cappuccino, bo w końcu nie bez powodu kupowała je właśnie w tymże smaku.
-Zabij mnie, albo upij się ze mną tak, że nie wstanę przez kilka dni. I tak, że nikt nas nie zauważy – Szepnęła.

_________________


Ethelyn Latis Amadeusz Relacje

Etylen kocha bale
avatar
Ethelyn Elliston
Prefekt naczelny

Liczba postów : 85
Wiek : 24
Czystość krwi : ¾
Klasa : VI
Dołaczył : 13/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Kuchnia

Pisanie by Haerowen Villain on Czw Gru 16 2010, 17:40

Haerowen doskonale pamiętała wspólnie spędzone wieczory w domu Emilie. Babka traktowała Ethelyn jakby była jej własną wnuczką a przy tym w żaden sposób nie dyskryminowała tej prawdziwej. Właściwie to obie traktowała tak samo z tym małym szczegółem, że ślizgonce zdradzała pewne rady względem malowania na płótnie. Ale nie zajmujmy się tym teraz, czas pomóc pewniej biednej, zagubionej gryfonce!
Tak właściwie, gdyby Haerowen powiedziała to na głos zapewne jej przyjaciółka zapomniałaby o łączącej je historii i wspomnieniach i z zimną krwią by ją zamordowała. Chyba oberwanie szklanką po sherry byłoby znacznie przyjemniejszym doświadczeniem.
Haerowen na chwilę zupełnie zapomniała o skrzatach krzątających się po kuchni, całą swoją uwagę poświęcając przyjaciółce. Nieczęsto widywała ją w takim stanie. Ethelyn była naprawdę silną osobą i niewiele rzeczy na świecie potrafiło ją zdenerwować. A jedyne, co przychodziło ślizgonce w tej chwili do głowy to...
Albus Potter.
Na dźwięk tego imienia w swoich myślach Haerowen mimowolnie skrzywiła się. Nigdy nie była do niego przekonana i nie rozumiała zafascynowania Ethelyn jego marną osobą. A mimo to akceptowała uczucie przyjaciółki chociaż korzystała z każdej okazji, aby pokazać jej jak żałosnym człowiekiem jest potomek Pottera.
Kolejny grymas na twarzy.
Za to słysząc zamówienie przyjaciółki mało nie parsknęła śmiechem.
-Myślę, że na razie ograniczymy się do dwóch kubków gorącej czekolady- rzuciła w stronę skrzata który już ruszył w stronę kuchni z zamiarem przyniesienia alkoholu.-Rumu napijemy się za chwilę.
Uśmiechnęła się dość perfidnie, odwracając wzrok w stronę przyjaciółki. Właściwie to sama również chętnie napiłaby się rumu, jednak widząc Ethelyn w takim stanie wolała nie ryzykować. Kto wie, jakimi głupimi pomysłami by się to skończyło?
-Pozwól, że z czystego egoizmu cię nie zabiję, bo do Azkabanu mi się nie śpieszy. A spijemy się w święta- i znowu ten paskudny, złośliwy uśmiech!-Ale wiesz, że Potter to dupek, prawda? I że stać cię na kogoś lepszego?
avatar
Haerowen Villain

Liczba postów : 122
Wiek : 24
Czystość krwi : Czysta
Klasa : VI
Dołaczył : 12/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Kuchnia

Pisanie by Ethelyn Elliston on Czw Gru 16 2010, 18:35

Haerowen miała stuprocentową rację. Dziewczynie chodziło o nikogo innego, jak jednego z Potterów, którego znała już od dawna. Znała i bardzo lubiła od dawna. ZA bardzo lubiła...
Ethelyn doskonale zdawała sobie sprawę z faktu, iż Haerowen nie znosi (że to tak subtelnie i delikatnie ujmę) Albusa Pottera. I za wszelką cenę starała się wybić zauroczenie Ethelyn do Albusa, choć jak widać na razie bezskutecznie. A najgorsze jest to, że Villain to przykład osoby idącej „Po trupach do celu”...
-Jaka czekolada! – Jęknęła, podnosząc się do pozycji siedzącej. Jej długiej, złote fale spłynęły po twarzy i opadły na plecy, a turkusowe tęczówki spoglądały w sufit przez zamknięte powieki. Czuła się taka zawstydzona, wręcz upokorzona! Czuła się jak zniszczona, porcelanowa lalka, nie mająca nic w środku.
- W cholerę, do świąt jeszcze daleko – Syknęła pod nosem, obracając się przodem do stołu. Jak na Ethelyn, to dość mocne słowa, a więc Haerowen musiała spodziewać się naprawdę, istnej katastrofy ekologicznej.
Przez chwilę spoglądała poważnym wzrokiem spod byka na przyjaciółkę, po czym spojrzała na skrzata.
-Wiem. – Mruknęła.
Powalająca elokwencja, panno Elliston.
Posiedziała chwilę w ciszy razem z Haerowen, po czym wstała od stołu i pociągnęła przyjaciółkę.
-Chodź, przejdziemy się gdzieś, bo inaczej zjem wszelkie słodycze, jakie tu znajdę - Mruknęła, wychodząc z przyjaciółką z kuchni.

[obydwie zt!]

_________________


Ethelyn Latis Amadeusz Relacje

Etylen kocha bale
avatar
Ethelyn Elliston
Prefekt naczelny

Liczba postów : 85
Wiek : 24
Czystość krwi : ¾
Klasa : VI
Dołaczył : 13/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Kuchnia

Pisanie by Kaitlyn de Geneville on Sob Gru 25 2010, 14:29

Skoro juz miała wybierać miejsce do którego pójdą to trzeba było z tego korzystać. Tak więc Kaitlyn zaprowadziła chłopaka do kuchni. Dlaczego? Po pierwsze tutaj było ciepło. Po drugie można było się w spokoju najeść, po trzecie... a w sumie nie wiadomo jaki był trzeci powód. Ważne że było tutaj ciepło i przytulnie. No i skrzaty skakały w okół nich.
Z uśmiechem usiadła na krzele i poprosiła skrzaty o kawę po irlandzku i kawałek ciasta z owocami. Spojrzała na chłopaka. - Może być? - zapytała patrzac na niego z dołu.
avatar
Kaitlyn de Geneville

Liczba postów : 119
Wiek : 24
Czystość krwi : czysta
Klasa : VI
Dołaczył : 12/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Kuchnia

Pisanie by Clay Hawkins on Sob Gru 25 2010, 14:39

Powiedzmy że mogło być to miejsce. Chociaż tamto wcale nie było gorsze. Wszedł za nią do kuchni i rozejrzał się po pomieszczeniu. Od razu zrobił sie głodny. Serio. - Będziesz mi robić coś do jedzenia? - spytał dziewczyny podchodząc do stołu na którym były owoce i wziął pomarańcz. Po chwili wziął drugą i zaczął je podrzucać, zastanawiając się czy aby na pewno ma na to ochotę.
Gdy spadły obie na ziemię nawet się po nie nie schylał, ominął je za to zręcznie i podszedł do szafki z innym jedzeniem. nie lubił nie wiedzieć na co ma ochotę. - Czego nie pojechaliście do domu na święta? - spytał szperając po szafkach i wyciągając potrzebne mu składniki. - Wiesz jakby wszystkim ulżyło? Zabierz staruszka na Wigilie - dodał jeszcze złośliwie i rzucił w nią ciastkami - Trzymaj, będą na później - tak, bo on właśnie zamierzał zrobić sobie porządną kolację. Z ciastkami na podwieczorek.
avatar
Clay Hawkins

Liczba postów : 29
Dołaczył : 11/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Kuchnia

Pisanie by Kaitlyn de Geneville on Sob Gru 25 2010, 14:47

Wywróciła oczami. - Moge ci zrobić. Co chcesz? - zapytała czując nagle ochote bycia miłą dla niego. Nie wiedziała dlaczego, ale jakoś ją wzięło. Świąteczny nastroj czy co w tym rodzaju. Zreszta nie wazne. Zaczynała j nosić nieco energia i chciała się jej pozbyć.
- A po co? Tata nic nie mówił a ja nie będę siedziała całe świta w domu sama. A tym bardziej z Autumn. - powiedziała krzywiąc się lekko. Sama też by się cieszyła gdyby pojechali sobie gdzieś na świeta. Najlepiej na drugi koniec świata i niech tam beda niebezpieczne stworzenia które zrobią komuś krzywdę. - Spoko. - wzięła ciastka i schowała do podrecznej torebki którą połozyła na stole. Spojrzała na pomarańcze które leżały na ziemi. W sumie na nie tez miała ochotę. Dziś jakoś miała na dużo rzeczy ochotę. - A ty czego siedzisz w święta w zamku? - zapytała wyciągajc rękę po owoce. Jednak zamiast wziąć pomarańcz wzięła sobie banana.
avatar
Kaitlyn de Geneville

Liczba postów : 119
Wiek : 24
Czystość krwi : czysta
Klasa : VI
Dołaczył : 12/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Kuchnia

Pisanie by Clay Hawkins on Sob Gru 25 2010, 14:52

- Jaaa, nie lubisz jej? Niezła jest - stwierdził uśmiechając się pod nosem na myśl o pielęgniarce, aż mógłby sobie coś zrobić żeby iść do jej gabinetu. Tylko że ona pewnie nie chodziła tak ubrana jak powinna się ubierac według siedemnastoletniego chłopaka. - Ale spoko, w sumie możesz jej nie lubić. Zazdrość i te sprawy. - pokiwał głową, udzielając jej takiego psychologicznego wsparcia.
Nie wiedział na co ma ochotę więc raczej jej tego nie odpowie. Sam sobie coś zrobi, może będzie łatwiej. - Ja nie mam raczej dokąd pojechać, więc wiesz - odparł spokojnie, nie bardzo chcąc o tym rozmawiać. Dobre sobie, na święta jechać do domu? A może lepiej odwiedzić mamusię? No nieważne. - Robimy kanapki z czym popadnie?
avatar
Clay Hawkins

Liczba postów : 29
Dołaczył : 11/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Kuchnia

Pisanie by Kaitlyn de Geneville on Sob Gru 25 2010, 15:01

Skrzywiła się. No tak, oczywiście. Młoda żona tatusia oczywiście się podobała wszystkim w około. Co prawda młoda de Geneville musiała przyznać ze Autumn była ładna, ale tylko tyle. Poza tym była straszna i jej nienawidziła. - Ona mogłaby być moją siostra a nie macochą. - powiedziała niezadowolona z tego, ze poruszyła ten temat.
Spojrzała na niego kiedy usłyszła o tym że nie ma gdzie wracać. Nie wyglądało jednak żeby chciał o tym rozmawiać, więc nie naciskała go. - Pewnie. Zobaczymy kto pierwszy wymięknie. - powiedziała z usmiechem na ustach. Kanapki z czym popadnie... to moze by ciekawe, chyba że będa się trzymać jakiś standardów.
avatar
Kaitlyn de Geneville

Liczba postów : 119
Wiek : 24
Czystość krwi : czysta
Klasa : VI
Dołaczył : 12/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Kuchnia

Pisanie by Clay Hawkins on Sob Gru 25 2010, 21:38

- Mogłaby być nawet moją siostrą - odparował obracając tą całą rozmowę w żart. No bez przesady, niech się nie irytuje że żona tatusia jest całkiem niezłą laską. To tylko świadczy o tym że jej tatuś ma dobry gust. - Zresztą dajmy temu spokój. Od tego gadania na pewno się jej nie umrze - dodał jeszcze pocieszając dziewczynę i wzruszył ramionami.
Wynalazł skądś masło orzechowe, dżemy różnych smaków, jakieś mięso i ser. No i tradycyjnie warzywa i owoce. Sam nie wiedział co z tego wyjdzie, ale zaczął nakładać i rozsmarowywać dżemy na przemian z masłem. - No, to patrz. Będę mistrzem w robieniu okropnego jedzenia - mruczał pod nosem rozglądając się za przyprawami - Ale wiesz że ty jesz moje, a ja twoje? - spytał tonem nie znoszącym sprzeciwu i pokazał jej krzywo posmarowany chleb.
avatar
Clay Hawkins

Liczba postów : 29
Dołaczył : 11/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Kuchnia

Pisanie by Kaitlyn de Geneville on Sob Gru 25 2010, 21:49

- Dziękuję. - mruknęła ciesząc się że wreszcie dali sobie spokój z tym tematem. Moze i miał tatuś dobry gust, ale co tam. Na szczęście Klej nie wiedział o tym jakie są stosunki pomiędzy Kaitlyn a jej ojcem.
Wstała z krzesła i zaczęła przeglądąc różne szafki i inne rzeczy. W końcu wyciągnęła sardynki, jakąś polewe czekoladową i inne tego typu rzeczy. - No zobaczymy. To które z nas się porzyga to drugie wygrywa. - powiedziała z uśmiechem na ustach. Zaczęła robić kanapki pakując na chleb wszystko co znalazła. - Wiem. To było do przewidzenia. - powiedziała podsuwajc mu pod nos przygotowaną kanapke. Były w niej sardynki, dżem truskawkowy, ser, twarożek, jabłka, sos czekoladowy i inne tego typu rzeczy.
avatar
Kaitlyn de Geneville

Liczba postów : 119
Wiek : 24
Czystość krwi : czysta
Klasa : VI
Dołaczył : 12/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Kuchnia

Pisanie by Clay Hawkins on Sob Gru 25 2010, 21:54

O, jak mógł zapomnieć o sardynkach. Zabrał jej puszkę i zaczął nakładać na słodko - pieprzną kanapkę którą przed chwilą zrobił. Powinien coś jeszcze wymyślić. Kto wie gdzie są mandarynki? Rozejrzał się poważnie po kuchni i spojrzał na dziewczynę. - Tylko nie przesadzaj, nie jadam serów i pomidorów bo jestem uczulony - uprzedził ją na wszelki wypadek żeby przypadkiem czegoś nie wrzuciła do kanapek. Wtedy by nie wymiotował tylko raczej umarł.
- Jak wygram to co będę z tego miał? - spytał poważnie, obserwując dziewczynę jak nakłada dziwne rzeczy na chleb. Gdy skończył pierwszą kanapkę odstawił ją na talerz i zaczął robić drugą. - Mów coś, chyba że zaczniesz zaraz śpiewać świąteczne kolędy, to wredy wbije ci nóż w czoło -powiedział spokojnie, podnosząc nóż i oglądając go z różnych stron.
avatar
Clay Hawkins

Liczba postów : 29
Dołaczył : 11/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Kuchnia

Pisanie by Kaitlyn de Geneville on Sob Gru 25 2010, 21:59

No widac mógł. Kiedy zobaczyła kanapkę którą dla niej przygotowywał od razu zawartość żołądka zaczęła podchodzić jej do gardła. Ale zobaczymy. Może nie będzie takie złe. Kiedy usłysząła o tym e chłopak ma uczulenie na niektóre produkty zrobiła niezadowoloną mine i zaczeła zdejmować dane produkty z kanapki. Zamiast tego dołożyła zmielone orzeszki, jakiegoś kotleta... - To nie fair bo ja moge jeść wszystko. - powiedziała niezadowolona.
- Hm... To zależy od tego co chcesz za to. - powiedziała unosząc na niego wzrok. W sumie nie myślała o tym co kto bedzie z tego miał. Chyba że statysfakcjonujacy i niezbyt przyjemny widok wymiotującej drugiej osoby. - Co mam mówić? Podejrzewam e jak się zapytam o twoją rodzinę to mi nic nie powiesz, a jak o szkołę to bdzie równoznaczne z nożem w czole... - powiedziała wzruszając ramionami. - Co najwyżej możesz mi powiedziec co cie interesuje.
avatar
Kaitlyn de Geneville

Liczba postów : 119
Wiek : 24
Czystość krwi : czysta
Klasa : VI
Dołaczył : 12/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Kuchnia

Pisanie by Clay Hawkins on Sob Gru 25 2010, 22:09

Zaczął się śmiać z jej propozycji na rozmowę i nie bardzo wiedział co teraz odpowiedzieć. Nóż był zbyt fajny żeby wbijać go w jakiekolwiek czoło, a tym bardziej w czoło swojej koleżanki, które dobrze że było zasłonięte grzywką.
- Mogę ci oszczędzić masła - stwierdził dobrodusznie i pomachał jej chlebem przed oczami. - A co chcesz mi dać? - spytał poważnie, zastanawiając się teraz czy warto jeść to co robiła. Jego druga kanapka była jeszcze bardziej kolorowa niz pierwsza i jeszcze bardziej okropna o ile to było możliwe. Dziwne, ale odkrył w robieniu kanapek prawdziwą przyjemność i całkiem nieźle mu to wychodziło, trzeba dodać nieskromnie. Zdolniacha. - Nie to że nie chce, tylko to że nie ma o czym mówić. Matka w mugolskim psychiatryku, ojciec nie żyje, a babka to babka, biedna i głupia - streścił w kilku słowach całe swoje rodzinne życie, pokazując tym samym że na serio nie ma o czym mówić.
avatar
Clay Hawkins

Liczba postów : 29
Dołaczył : 11/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Kuchnia

Pisanie by Kaitlyn de Geneville on Sob Gru 25 2010, 22:19

Cieszyła się że nie miał ochoty wbijać jej noża w czoło. Szkoda że tylko dlatego, że nóz mu się podobał, ale zawsze coś.
- Dziękuję Łaskawco. - powiedziała wywracając oczami. Po chwili zastanowiła się. - Spełnię twoje jedno życzenie. Obojetnie jakie. - powiedziała ze wzruszeniem ramion. skoro już tak no to tak. - A ty co mi dasz? - zapytała patrzac na jego kolorwe wymysły. Jeszcze troche a ta jego kanapka zacznie świeci z nie wiadomo skąd i dopiero będzie. - To masz też trochę porąbaną rodzinkę. - powiedziała zastanawiając się nad sytuacji jej rodziny.
avatar
Kaitlyn de Geneville

Liczba postów : 119
Wiek : 24
Czystość krwi : czysta
Klasa : VI
Dołaczył : 12/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Kuchnia

Pisanie by Clay Hawkins on Sob Gru 25 2010, 22:25

Jedno życzenie? Zawsze mógł zażyczyć sobie jeszcze dziesięciu albo i piętnastu więc to było całkiem rozsądne. Mógł się teraz o to starać. No i jeszcze obojętnie jakie życzenia, więc nie było mowy zeby przegrał teraz. - No, to mi odpowiada - stwierdził po dłużej chwili zastanowienia w momencie kiedy skończył robić trzecią kanapkę. Bardzo rozsądnie Klej.
- A co niby chcesz? - spytał zastanawiając się czego potrzebować może ona i co on mógłby jej dać. Zacznijmy od tego że i tak nie wygra. To on właśnie mieszał czekoladę, bekon, syrop klonowy, sardynki, dżem i banana na kanapki dla Kejtlin. Spokojnie, miał wygraną w kieszeni.
- Trochę? Przynajmniej każde jest na właściwym miejscu - stwierdził swobodnie uśmiechając się do swoich trzech dzieł.
avatar
Clay Hawkins

Liczba postów : 29
Dołaczył : 11/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Kuchnia

Pisanie by Kaitlyn de Geneville on Sob Gru 25 2010, 22:30

W sumie tego nie przewidziała. A jak zażąda więcej życzeń to nawet nie będzie mogła sie wycofa. Brawa dla blondynki. - To samo to co ty ode mnie. To będzie sprawiedliwe. - tak jakby ślizgoni mieli cokolwiek wspólnego ze sprawiedliwością. Ale chociaz udawajmy, że starają się by grzeczni. - Skoro tak uważasz. Nie znam ich więc sie nie wypowiadam. Moja rodzinka niestety siedzi cala w zamku jakby nie mieli innych miejsc gdzie mogliby się speniać. - powiedziała patrzac ze strachem na trzy kanapki które Hawkins już zrobił. Super, ona była w połowie drugiej dopiero. Już przegrała.
avatar
Kaitlyn de Geneville

Liczba postów : 119
Wiek : 24
Czystość krwi : czysta
Klasa : VI
Dołaczył : 12/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Kuchnia

Pisanie by Clay Hawkins on Sob Gru 25 2010, 22:35

- Masz jeszcze pięć minut - oznajmił podnosząc wzrok od kolejnej robionej przez niego kanapki. Jeszcze troche a podda się walkowerem widział to po jej minie. I bardzo dobrze, bo on nie da się wkopać w spełnianie życzeń. Bez przesady, nie był blondynem. - No coś ty. Ja nie chce spełniać twoich wszystkich zachcianek - stwierdził jeszcze zastanawiając się co dodać. No trudno, wymiesza czekoladę z różnego rodzaju przyprawami, typu oregano, pieprz, papryka i tym podobne. Smacznego.
- Przynajmniej masz ich pod ręką. - dodał, odkładając nóż. Wszystko się skończyło, więc nie miał po co robić kolejnych kanapek, zamiast tego poszedł po ognistą żeby mieć czym popijać owe przysmaki. - No to jemy
avatar
Clay Hawkins

Liczba postów : 29
Dołaczył : 11/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Kuchnia

Pisanie by Kaitlyn de Geneville on Sob Gru 25 2010, 22:38

Skrzywiła się. - Nie ma szans. Nie zjem tego. - powiedziała zakładając ręce na piersiach. Dobra, poddała się, trudno. Wolała spełniać jego zachcianki niż zjeśc co przez co mogła umrzeć. - Wolałabym nie miec ich pod reką. Chyba e wujka, ale to tlyko wujek. - przez chwile nawet miała nadzieje, że jak będa rozmawiać to odechce mu si tego całego popieprzonego konkursu. W sumie jej głupota e się zgodziła na to żeby robić coś takiego.
avatar
Kaitlyn de Geneville

Liczba postów : 119
Wiek : 24
Czystość krwi : czysta
Klasa : VI
Dołaczył : 12/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Kuchnia

Pisanie by Clay Hawkins on Sob Gru 25 2010, 22:50

- Po prezent wpadne jutro - oznajmił, czując że od samego patrzenia robi mu się nie dobrze i że już mu się nie chce przebywać w tej kuchni. Wygrał, to się liczyło, a teraz czas lecieć bo inne plany też wzywają. Podniósł sie z miejsca i podszedł do dziewczyny całując ją szybko na pożegnanie i zniknął z kuchni.
avatar
Clay Hawkins

Liczba postów : 29
Dołaczył : 11/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Kuchnia

Pisanie by Kaitlyn de Geneville on Sob Gru 25 2010, 22:53

Szczerze mówić to nawet odetchnęła z ulga kiedy wstał i wyszedł. Przynajmniej nie musiaal patrzeć jak chłopak je te wszystkie obrzydliwosci. Przypomniała sobie jednak o ciastkach w torebce. No cóż jutro mu je da. Zdziwiła sie kiedy jednak ją pocałował. Odsunęła od siebie kanapki i po chwili wstała z krzesła i nadal wystrojona jak na bal wyszła z kuchni.
avatar
Kaitlyn de Geneville

Liczba postów : 119
Wiek : 24
Czystość krwi : czysta
Klasa : VI
Dołaczył : 12/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Kuchnia

Pisanie by Kaitlyn de Geneville on Sro Sty 05 2011, 12:46

Więc wróciła do kuchni. Tym razem jednak sama mając nadzieje, że nikt jej nie nakryje. Miała na sobie zwykłe jeansy i nieco za duzą bluzę którą kiedyś ukradła ojcu. Wtedy miała nadzieje, że przynajmniej z nia porozmawia, on jednak nie zaważył braku tej części odzieży. W każdym razie rozglądając się niepewnie po kuchni podeszła do stołu i usiadła spokojnie. Kazała skrzatom sobie przynieśc tyle jedzenia il.e się tylko dało. Kiedy wszystko dostała az się uśmiechnęła. Zaczęła jeść, starając się wyprzeć z myśli, że znowu się objada. Ale to, że będzie gruba nie udało jej się wyprzeć. W ty jednak momencie tylko jadła. Chciała jeść póki nie pęknie. Tak, drodzy państwo, to był sposób panny de Geneville na uwolnienie się od smutnej rzeczywistości.
avatar
Kaitlyn de Geneville

Liczba postów : 119
Wiek : 24
Czystość krwi : czysta
Klasa : VI
Dołaczył : 12/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Kuchnia

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach