Główny hol

Go down

Główny hol

Pisanie by Mistrz Gry on Nie Lis 28 2010, 17:46

Pierwszą, istotną rzeczą, o której bez wątpienia należy pamiętać jest Irytek. On wręcz uwielbia to miejsce! Z kilku powodów... Przede wszystkim - zawsze można spotkać tu niezliczoną ilość uczniów, zmierzających na lekcje, na posiłki, na dwór, gromadzących się przy tablicy informacyjnej... Poza tym, roznosi się tutaj echo, które dodatkowo potęguje jego skrzekliwy głosik.
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 619
Dołaczył : 28/11/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Główny hol

Pisanie by Angel Rackharrow on Wto Gru 21 2010, 19:56

Eindżel jest tak zajebiście zajebisty i nader mądry, że postanowił, na razie, nie zaszczycać swoją obecnością balu bożonarodzeniowego. Dobra, to był żart. Ale fakt pozostaje faktem – szóstoroczny Ślizgon na bal na razie nie miał zamiaru iść. Nie dlatego, że nie lubił takich imprez, wszak to on i Lloyd, Puchonisko jakich mało w tym zamczysku, zawsze rozkręcali każda imprezę. No, z małą pomocą Blanche Fleur. Ale to już inna sprawa.
Obecnie Rackharrow opierał się o balustradę schodów, czekając na Lloyda. Po co? W sumie sam nie wiedział. To nie on zaaranżował to spotkanie. Wszystko wypłynęło od Ashtona. Prawie jak zwykle. Prefektowi Naczelnemu bowiem nie wypadało rzucać głupich i niemoralnych propozycji w świat, by usłyszał je ktoś niepowołany. To byłoby straszne. Strasznie straszne.
Dlatego też Anioł stał w holu, słuchał muzyki płynącej przez uchylone wrota prowadzące do Wielkiej Sali, oglądał na posadzce roziskrzone światła, tańczące na marmurze podłogi, niczym wirujące pary podczas niesamowitego balu i czekał. I nie mógł się doczekać. I jeszcze, od czasu do czasu, nieufnym wzrokiem podążał za Irytkiem, który latał pod sufitem holu, czyhając na życie boru ducha winnych uczniów. Niech tylko ta maszkara spróbuje wywinąć jakiś niecny numer, to zaraz pośle po Krwawego Barona. On tak bardzo lubi gaworzyć z Poltergeistem.

_________________
W naturalnych barwach, w dowolnym języku,
Z dźwiękiem tak klarownym, jak klarnet Mozarta
Sięgam po wieczorną porcję krwi i krzyku
Stamtąd, gdzie akurat ginie trzystu Spartan
avatar
Angel Rackharrow
Administrator
Prefekt naczelny

Liczba postów : 99
Wiek : 24
Czystość krwi : czysta
Klasa : VI
Dołaczył : 10/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Główny hol

Pisanie by Lloyd Ashton on Wto Gru 21 2010, 23:03

Lloyd bardzo nie lubił nie przychodzić na czas. Nie, żeby przejmował się jakoś specjalnie osobami na niego oczekującymi, ale swoją klasę miał. Teraz jednak posiadał też dobry powód, aby jednak nie stawić się na czas. Załatwienie alkoholu należało przecież do niego, tak samo przemycenie go do zamku. Nie żeby Angel się do tego nie nadawał, bo wielokrotnie dał dowód tego, że łeb na karku ma nie tylko od zarządzania tą szkolną hołotą... Niestety jednak, prefekt naczelny zwyczajnie nie mógł zajmować się takimi rzeczami. Nadal więc zajmował zaszczytną rolę szarej eminencji, zresztą i tak większość uczniów wiedziała o co kaman.
Teraz chłopak wpadł do halu w rozwianym płaszczu, strzepując jeszcze śnieg z ramion. Odnalazł wzrokiem ślizgona i natychmiast skierował się w jego stronę. Choć jego krok był bardzo energiczny, wydawał się nieco wybity z rytmu. Chwilę później okazało się dokładnie, dlaczego.
- Zdobyłem wszystko - oznajmił z tryumfem, choć jeszcze przed momentem jego twarz wyrażała jedynie chłodne zdecydowanie.
Wyciągnął różdżkę i wymawiając zaklęcie, stuknął nią coś w powietrzu. Okazało się, że przez ramię przewieszoną miał wielką torbę, wypełnioną teraz różnych alkoholowym dobrem. Szkoła w końcu nie zaopatrywała, biedni uczniowie musieli radzić sobie sami.
Chłopak wyszczerzył się z zadowoleniem do kumpla.
- Tylko trzeba będzie uważać na bardziej przystojnych uczniów. Chętnie wsypią, a tego nie zamierzam tracić - zaśmiał się złośliwie, słyszał jakie przygotowania przed balem poczynił pewien rozbrajający Gryfoni.
Tego bagażu nie wolno było stracić.
avatar
Lloyd Ashton
Prefekt

Liczba postów : 50
Czystość krwi : czysta
Klasa : VI
Dołaczył : 14/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Główny hol

Pisanie by Angel Rackharrow on Sro Gru 22 2010, 14:57

Angel akurat studiował niezidentyfikowane plamy na wysoko zwieńczonym suficie, kątem oka nadal obserwując Irytka, który krążył po całym holu głównym z gębą wykrzywioną w szyderczym uśmiechu i oczach błyszczących niezdrową euforią. Jakby naprawdę szykował coś paskudnego. Angel miał jedynie nadzieję, że wszystko, co zaplanował ten hałaśliwy duch, nie dotyczy chociażby w najmniejszym stopniu jego osoby. Jego i Lloyda. Bowiem wówczas Poltergeist na dobre pożegnałby się ze swoim niby-życiem.
- No, nareszcie! – wykrzyknął, widząc zmierzającego w jego stronę Puchona. – Krew mnie już prawie zalewała, stary!
Punktualność dla Rackharrowa była cechą nadrzędną. Od małego wpajano mu, że spóźnianie się zawsze świadczy tylko i wyłącznie o niechlujstwie człowieka, o jego lekceważącym podejściu do życia i do pozostałych ludzi. A Angela, wychowanego na osobę nader kulturalną, ceniącą u innych wysoki poziom kultury, w czasach, gdy o tej się już całkiem niemal zapomniało, aż nosiło, gdy czekał na kumpla. I nic nie dawało tłumaczenie sobie, że Lloyd, dla obopólnego bezpieczeństwa po prostu musi się spóźnić, by nie zarobić żadnej wtopy. Ślizgon nie potrafił wytrzymać tych kilku minut dłużej w całkowitym spokoju. Inna sprawa, że aż tak martwił się niepowodzeniem akcji. W końcu jego wrodzony pesymizm nie dawał też o sobie spokoju – nic nigdy nie może przychodzić im tak łatwo. Coś się kiedyś spieprzy, że milo będzie potem patrzyć na klęskę Pana Wiecznie Obowiązkowego.
- Spokojna głowa. Jeśli będą chcieli mieć życie, nie pisną ani słówka, już ja o to zadbam.
Angel również wyszczerzył się w uśmiechu tryumfu. Nerwy już mu się uspokajały. Teraz było tylko trzeba wnieść wszystko ładnie na salę i zacząć zabawę na wyższym poziomie. Potem, wraz z Ashtonem, będą jedynie zbierać podziękowania i wyrazy wdzięczności za kolejną, niesamowitą bibę. Ale jak się bawić, to na całego i w naprawdę doborowym towarzystwie.

_________________
W naturalnych barwach, w dowolnym języku,
Z dźwiękiem tak klarownym, jak klarnet Mozarta
Sięgam po wieczorną porcję krwi i krzyku
Stamtąd, gdzie akurat ginie trzystu Spartan
avatar
Angel Rackharrow
Administrator
Prefekt naczelny

Liczba postów : 99
Wiek : 24
Czystość krwi : czysta
Klasa : VI
Dołaczył : 10/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Główny hol

Pisanie by Lloyd Ashton on Sro Gru 22 2010, 15:14

Wiedział doskonale, jak bardzo Endżel nie lubił spóźniania się. W tym akurat byli dość podobni, co Lojda raczej zaskakiwało. Niełatwo w obecnych czasach znaleźć kogoś, kto jeszcze przykładał wagę do tego typu wartości. Z drugiej strony jednak, wcale nie powinno to tak dziwić. Pochodzili ze starych, czarodziejskich rodów gdzie przykładano dużą wagę do wychowania i tradycji. Nie byli byle magicznym gównem, co to, to nie.
- Okej, to następnym razem ty przemycasz, a ja stoję w ciepłym zamku i zbijam bąki - stwierdził z entuzjazmem, choć doskonale widział, że nie mówi tego poważnie - Dobrze jest, nie jęcz.
Zerknął na Irytka, który póki co trzymał się jeszcze w dość bezpiecznej odległości od nich. Nie podobał mu się. Normalnie też nie darzył go specjalnie ciepłymi uczuciami, ale w tej chwili widział w nim przede wszystkim zagrożenie dla ich jakże kruchego planu. Należało się stąd wynieść, jak najszybciej. Co prawda gdyby głupi poltergeist czegokolwiek spróbował, później gorzko by tego pożałował, jednak Lloyd nie uważał, by taka drobna satysfakcja zrekompensowała im zawalenie planu.
- Zostawię to chwilowo w dormie, potem wrócimy i tylko się bawić - mruknął zadowolony i skierował szybko kroki w stronę zejścia do sutereny.
Wrócił szybko, z płaszczem pod ramieniem. Zapowiadała się kolejna wyprawa do Hogs, ale nie przejmował się specjalnie. I tak nie było nic lepszego do roboty, nie chciało mu się siedzieć i gapić na podrygujących jak w ataku epilepsji uczniów na bankiecie.
- W Hogs puszczają jakiś mugolski film - mruknął, nie bawiąc się w tłumaczenie skomplikowanego terminu, bo to Ślizgon w końcu chodził na mugoloznawstwo - Podobno ma być tak straszny i obrzydliwy, że normalny człowiek nie da rady obejrzeć do końca. Czujesz to wyzwanie, nie?
W jego oczach pojawiły się wredne iskierki.
avatar
Lloyd Ashton
Prefekt

Liczba postów : 50
Czystość krwi : czysta
Klasa : VI
Dołaczył : 14/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Główny hol

Pisanie by Go?? on Sro Gru 22 2010, 17:35

Blanche Fleur wyszła o dziwo nie z Wielkiej Sali, na której to powinna królować i w ogóle, być w swoim żywiole, a z lochów. Wysokie obcasy zastąpiła ciepłymi, zimowymi kozakami za kolano, na ramiona natomiast miała zarzucony czarny płaszczyk. Wyglądała na osobę dość zadowoloną z życia, o czym świadczył chociażby przyklejony na usta lekki, zadziorny uśmiech. Nietrudno było się zorientować, że Ślizgonka nie miała najmniejszego zamiaru wracać na bal chociażby dlatego, że omijając Irytka szerokim łukiem wybrała tę stronę bliżej drzwi, a na widok dwóch chłopaków, z których jednego dość lubiła, a drugiego chyba nie znała, przyspieszyła kroku, trzymając ręce w pogotowiu, żeby uchronić przed ewentualnym atakiem świeżo ułożone (ponownie) włosy.
- Nie idźcie jeszcze na bal, jest do dupy – włączyła się bezczelnie w rozmowę, zwracając się głównie do Angela, bo to on był tym szczęśliwcem, którego znała. Ha i byli z jednego domu, to już w ogóle czuła się zobligowana do tego, żeby podejść. Zerknęła na płaszcz, który trzymał Puchon i nabrała nadziei, że może faktycznie nie idą teraz na bal. Z resztą, stali tu bez partnerek, trochę tak po sierocemu, to chociaż estetycznie stanie z Blanche im poprawi ogólny imidż. No chyba, że jeden był parą drugiego, to by się szybko wycofała, ale dopiero wtedy, jak zaczną się całować, ha!
Oczywiście podłapała tylko słowo „Hogsmeade”, do którego sama się wybierała, to już w ogóle prosta droga do tego, żeby stała się milutka i w ogóle.
- W ogóle to cześć Angel i… I Lloyd! – uśmiechnęła się wrednie i spojrzała na Puchona, jakby go nigdy wcześniej nie widziała w szkole. Ale kogo to obchodzi.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Główny hol

Pisanie by Angel Rackharrow on Sro Gru 22 2010, 17:56

Generalnie tak wielkie przywiązanie do tradycji i porządnych wartości dziwiło raczej większość. Szczególnie, że nawet ludzi z arystokratycznych, szanujących się rodów powoli zatracali się we współczesnym świecie i gubili swoje ideały oraz wzniosłe hasła. Na przykład taka siostra Lloyda. No, ale nieważne, nieistotne. Przecież on się nie będzie wtrącał w jego sprawy rodzinne, jak ma jakieś problemy z Jasmine i będzie do tego potrzebował pomocy kogoś drugiego, to dopiero wówczas Angel może zainterweniuje. Na razie nie widział takiej potrzeby.
Chłopak pokiwał z aprobatą głową. Lubił mugolskie filmy, mimo wszystko. Dziewczę, które założyło w Hogs to całe Magiczne Kino, miało głowę na karku, to trzeba przyznać.
- Stary, wiesz że mnie odrzuca na samą myśl o mięsie, a ty mi jeszcze o jakiś obrzydliwościach prawisz – powiedział zniesmaczony, ale jak wyzwanie to wyzwanie. Przecież się nie wycofa od razu na starcie!
Słysząc w holu stukot damskich obcasów (miała kozaki na obcasie!), odwrócił się momentalnie, szukając sprawczyni hałasu. Nauczycielka zaraz ich pogoni, a on serio, nie chciał się na razie zjawiać na tym kinderparty. To by zrobiło złe wrażenie na wszystkich jego znajomych, którzy zapewne już tam byli, ale to inna sprawa.
- No, cześć Biały Kwiatku – przywitał się uprzejmie, wsadzając ręce w kieszenie spodni. Ten w płaszczu, ta w płaszczyku, a on w koszuli, z szalikiem oplecionym wokół szyi. Na pewno nie zmierznie, jeśli teraz pójdą do Hogsmeade. – Rozumiem, że ty też wcale nie kierujesz swych kroków na bal, a zamierzasz pozwiedzać Hogsmeade?
Oczywiście, że tak. Wszystko było widać w jej oczach!

_________________
W naturalnych barwach, w dowolnym języku,
Z dźwiękiem tak klarownym, jak klarnet Mozarta
Sięgam po wieczorną porcję krwi i krzyku
Stamtąd, gdzie akurat ginie trzystu Spartan
avatar
Angel Rackharrow
Administrator
Prefekt naczelny

Liczba postów : 99
Wiek : 24
Czystość krwi : czysta
Klasa : VI
Dołaczył : 10/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Główny hol

Pisanie by Lloyd Ashton on Sro Gru 22 2010, 18:08

Jasmine... To był element życia, o którym chwilowo Lojd nie chciał nawet myśleć. Impreza, zabawa, zajęcie czasu w jakiś sensowny sposób. Siostry planował na razie nie oglądać, na szczęście do loży też mu raczej potem nie wpadnie, więc nie było źle. Jeśli zaś wpadała obecnie w jakieś kolejne tarapaty... cóż, zajmie się tym później. Jak zawsze.
- No właśnie, trzeba cię wyleczyć - westchnął, kręcąc nieco głową - Zresztą, ja też nie przepadam specjalnie za ludzką anatomią, zwłaszcza oddzieloną od ogółu... Zobaczymy, który wytrzyma dłużej.
W tej chwili po korytarzu rozniósł się stukot obcasików. Llojd już z daleka wiedział, kto się zbliża. Zapach Blansz rozpoznawał bez problemu, tak jak większości znajomych zresztą. Uśmiechnął się nieco kpiąco, wyobrażając sobie, że ślizgonka maszeruje na bal. Po jej słowach okazało się jednak, że najwyraźniej już tam była.
- Jeszcze nie idziemy - przyznał, a jego spojrzenie na dłużej zatrzymało się na płaszczu, który ze sobą miała - Planujesz jakieś spacery...?
Niestety, jego kumpel niestety był w zdecydowanie lepszej komitywie z nowoprzybyłą. Ślizgoni, psia mać. Lloydowi nie drgnął nawet jeden mięsień twarzy, kiedy zasugerował jej wypad do Hogs, choć daleki był od szalenia z tego powodu z radości. No ale z drugiej strony, na filmie i tak musiałaby siedzieć cicho. Zresztą...
- Idziemy oglądać brutalne kino, nic, co by ci się spodobało - zwrócił się wprost do dziewczyny, w końcu od zawsze darzyli się otwartym brakiem sympatii.
avatar
Lloyd Ashton
Prefekt

Liczba postów : 50
Czystość krwi : czysta
Klasa : VI
Dołaczył : 14/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Główny hol

Pisanie by Go?? on Sro Gru 22 2010, 18:29

- Tak jakby. Zaliczyłam na tym balu już wszystko, co mogłoby być ewentualnie jako tako ciekawe – wzruszyła lekko ramionami, mówiąc zgodnie z prawdą, posyłając Angelowi jeden ze swoich najładniejszych uśmiechów. Skoro nie byli na balu pewnie nie dotarła do nich dosłowność tego, co właśnie powiedziała.
Dziewczyna poprawiła płaszczyk, upewniając się, że żaden skrawek jej biednych, już dzisiaj nieźle przemarzniętych nóg nie będzie wystawiony na ponowne działanie arktycznego, w jej przekonaniu, wiatru. Pod spodem nadal miała sukienkę, bo jeśli czegoś była pewna, to tego, że za dwie, trzy godziny w Wielkiej Sali może się zrobić dość ciekawie. Grunt to tylko przeczekać jakoś do tego momentu.
- Brutalne kino? – powtórzyła powoli. Nie brzmiało to jak horror, którego zwykle by się wystrzegała, jako jedynego gatunku, którego oglądać po prostu nie chciała. Masę krwi i jakieś tam maniakalno-psychopatyczne wytwory wyobraźni mugoli (co było w gruncie rzeczy kwintesencją większości teoretycznie nielubianych przez nią filmów), dopóki nie były oznakowane jako „horror”, spokojnie mogła przeżyć. Poza tym podobała jej się wizja wypadu do Hogsmeade i samego łażenia po śniegu główną ulicą. – W takim razie Ashton, skoro aż tak bardzo życzysz sobie mojego towarzystwa, jak mogłabym ci go odmówić – stwierdziła wielkodusznie i uniosła lekko brew, ciekawa reakcji Puchona. Może nie darzyli się taką typową sympatią, ale Blanche i tak go lubiła w sposób specyficzny, czy właściwie połączenie jego i Angela, czyli taki trochę dream team.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Główny hol

Pisanie by Lloyd Ashton on Sro Gru 22 2010, 18:46

Na jego twarz ponownie wypłynął szeroki, pełen sztucznej uprzejmości uśmiech.
- No ja nie wątpię, zawsze wszystko chętnie zaliczasz - zgodził się i jego słowa zabrzmiały już bardzo niedwuznacznie.
Blanche... Niby nie znał jej za dobrze, ale od początku wydawała mu się głupią, pustą panienką bez niczego interesującego w puszcze mózgowej. No, chyba że wytworzyła jej się tam jakaś wyjątkowej odmiany pustka, ale i w tym temacie zapewne wszystko już było. Nie masz miary ludzkiej głupoty...
- Brutalne, do tego obrzydliwe jak mało co - zapewnił ją szybko, ale nie spodobał mu się błysk w jej oczach, chyba już go nawet nie słuchała.
Zerknąłby na Angela w poszukiwaniu pomocy, ale zrezygnował. Rackharrow niczego by nie zmienił, a on tylko utraciłby jakiś fragmencik godności. Kiedy więc dziewczyna oznajmiła, że zabiera się z nimi, kiwnął tylko głową. Nawet żartobliwie zaoferował jej swoje ramie, w końcu mogłaby się pośliznąć po drodze. Zobaczył to oczyma wyobraźni. Fajnie by było, jakby się pośliznęła.
- Super, aż mi się ciepło na sercu zrobiło - zapewnił ją z przyklejonym wciąż do twarzy uśmiechem - Chodźmy więc, bo się spóźnimy...
Wyszli szybko, udając się przez bramę w stronę Hogsmeade.
[zt wszyscy]
avatar
Lloyd Ashton
Prefekt

Liczba postów : 50
Czystość krwi : czysta
Klasa : VI
Dołaczył : 14/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Główny hol

Pisanie by Noah Sayers on Nie Kwi 10 2011, 15:41

Noah powoli kończył swoją naukę w Hogwarcie. Jego pobyt w zamku wyjątkowo szybko dobiegał końca, chociaż wcale tego nie odczuwał. Starał się jak najwięcej korzystać z tego, co daje mu społeczność uczniowska i odwzajemniał to w niekiedy dość ekscentryczny sposób. Wszak odchodząc, każdy chciał zostać jak najlepiej zapamiętanym. Cóż, jak to będzie w przypadku Sayersa, to się dopiero okaże, lecz już teraz było pewne, iż jest jedną z barwniejszych person w zamku i wnosi w życie uczniów naprawdę wiele pozytywnego zamieszania. No, może nie we wszystkich przypadkach.
A obecnie, wyjątkowo spokojnie siedząc na schodach, czekał na Prudence. Albo coś jej się stało, albo postanowiła wystawić cierpliwość brata na próbę, albo Noah nie wiedział co mogłoby jeszcze spowodować jej spóźnienie. Prudie nigdy, ale to nigdy, się nie spóźniała. Zawsze przychodziła na czas, ciągle marudząc starszemu bratu, że nie powinien się tak grzebać. I tak zawsze się wyrabiał, chociaż było to tak na ostatnią chwilę. To mu jednak nie przeszkadzało. Lubił czuć tą odrobinę adrenaliny, która zawsze towarzyszyła mu, gdy w pośpiechu gnał na metro, albo gdy nie zważając na nic, przebiegał przez ulicę pełną gnających samochodów. I zawsze wychodził z takich sytuacji bez szwanku.
A teraz powoli zaczynało ogarniać go zdenerwowanie. Jeszcze trochę, a był gotowy pójść po Puchonkę, nie zważając na nic.
avatar
Noah Sayers

Liczba postów : 20
Wiek : 24
Czystość krwi : ¼
Klasa : VII
Dołaczył : 16/03/2011

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Główny hol

Pisanie by Prudence Sayers on Nie Kwi 10 2011, 16:04

Podczas gdy Noah próbował szykować się do OWUTEMów i zupełnie nie przejmował się tym, że już za kilka miesięcy na zawsze pożegna się z murami szkoły, Prudence przeżywała istne katusze, ucząc się do egzaminów. Zawsze musiała być najlepsza we wszystkim, a nadmiar obowiązków, które brała na barki zdawał się już być czymś naturalnym. Jednakże jeśli przez ostatnie dwa lata była w stanie poradzić sobie ze wszystkimi lekcjami, teraz przy okazji SUMów okazało się, że zdawanie ich z wszystkich przedmiotów, wyłączywszy mugoloznawstwo (i tylko dlatego nie dostała zmieniacza czasu!) może okazać się potencjalnie problematyczne. Biblioteka stała się jej domem, zasypiała nad książkami, ale cóż poradzić - miała zostać najlepszą uzdrowicielką, musiała być prymuską i w szkole.
Nigdy się nie spóźniała. Tego nauczyła ją mama, gdy była jeszcze małą dziewczynką i tego starała się zawsze trzymać, pojawiając się w ustalonym miejscu, o ustalonej porze. Zawsze. Dzisiejszego popołudnia, była jednak mocno spóźniona, głównie dlatego, że zwyczajnie i całkowicie ludzko zaspała. A jak na perfekcjonistkę przystało, nie mogła wyjść z dormitorium nie wyglądając dobrze. Podczas gdy ona w pocie czoła zastanawiała się, czy wybrać uroczą sukienkę w kropeczki czy dopasowane spodnie i zwiewną bluzeczkę (ostatecznie padło na to pierwsze), Noah czekał na nią na schodach. Pojawiając się w holu, nie miała wątpienia, że wypomni jej to prędzej czy później.
- Idziemy? - zapytała brata, jakoś preferując nie narażać się na jego gniew. Nawet, jeśli była noaszkowym oczkiem w głowie.
avatar
Prudence Sayers

Liczba postów : 21
Klasa : V
Dołaczył : 20/03/2011

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Główny hol

Pisanie by Noah Sayers on Pon Kwi 11 2011, 16:05

Nie można było powiedzieć, że nie przejmował się faktem, iż już niedługo na zawsze opuści mury Hogwartu. Wręcz przeciwnie – ubolewał nad tym faktem niemiłosiernie, nie dając jednak tego po sobie poznać. Nie chciał, by komukolwiek przypadkiem przyszło do głowy współczuć mu z tego powodu. A zdarzają się i takie indywidua. Noah nie mógł pogodzić się z myślą, że jeszcze kilka miesięcy, a siostrzyczkę widywać będzie tylko w czasie wakacji i przerw świątecznych. Chyba, że zamieszkały w Hogsmeade, skąd byłoby do zamku tylko kilka kroków. Dodatkowo Prudence także zapewne co weekend gnałaby co sił do wioski, by porozmawiać z bratem.
A Noah, chociaż niecierpliwił się nieziemsko, nadal siedział w tym samym miejscu, uparcie wpatrując się w wyjście z podziemi. Dajmy jej tych piętnaście minut. Jeszcze dziesięć, na pewno zaraz przyjdzie. Kolejne pięć minut na pewno mnie nie zbawi, a ona zapewne zdąży do tego czasu przyj...
- Nie zmarzniesz? Nie wziąłem ze sobą kurtki na wszelki wypadek... – zauważył, gdy dziewczyna w końcu się objawiła w stroju niekoniecznie odpowiednim do panującej pogody. Owszem, było już coraz cieplej, ale nie wiadomo, ile siedzieliby w Hogs i czy wieczorem nie zrobiłoby się chłodniej. Teoretycznie mógłby, jako dobry, przykładny brat, przyacciować jej jakiś sweterek, jednak takoż jako dobry, przykładny brat chciał jej dać nauczkę za jej pierwsze w życiu spóźnienie. No, drugie. Pierwsze było podczas jej ósmych urodzin, kiedy to specjalnie namówił ich kuzyna, by wywłóczył ją do parku i zagadał, dając Noahowi tym samym szansę na dopracowanie niespodzianki. Ale, że to było ukartowane, nie mógł jej niczego więcej zarzucić.
I, wbrew pozorom, nie potrafił się na nią pogniewać. Zdawał sobie doskonale sprawę z obowiązków, jakie na swoje barki wzięła.
avatar
Noah Sayers

Liczba postów : 20
Wiek : 24
Czystość krwi : ¼
Klasa : VII
Dołaczył : 16/03/2011

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Główny hol

Pisanie by Prudence Sayers on Czw Kwi 21 2011, 18:23

Bez różnicy. I tak tym, że Sayers kończy szkołę bardziej przejmowała się jego siostra niż on sam. Zawsze byli nierozłączni - z wyjątkiem tych dwóch lat, które spędził w Hogwarcie. Jak ona wtedy cierpiała! Dom nagle zrobił się potwornie pusty, ona jako dziewięciolatka nie miała się z kim bawić, więc postanowiła obrazić się na cały świat. Podczas kolejnego roku, próbowała schować się w jego walizce i pojechać do szkoły wraz z nim - tym razem na gapę. Przez ten cały czas naprawdę bała się, że nie dostanie listu. Z tego co powiedział pani, która przywiózł go Noah, tłumacząc rodzinie jak dotrzeć na Ulicę Pokątną oraz peron 9 i 3/4 mugole niezbyt często przejawiali zdolności magiczne. Można rzec, że miała szczęście.
- Noah Andrew Sayers! - zagrzmiała, opierając dłonie na biodrach. Aż strach pomyśleć, jak bardzo przypominała teraz ich matkę. - Nie jestem już dzieckiem i z całą pewnością nie potrzebuję, byś sprawdzał, czy nie jest mi zimno! - oburzyła się nie na żarty, bo kto to widział, aby traktować ją w tak protekcjonalny sposób. Brat był jej najlepszym przyjacielem, jednakowoż czasami misja bycia tym starszym i bardziej odpowiedzialnym brała górę nad ich relacją, powodując nieznośną nadopiekuńczość, za którą Prudence z największą radością mogłaby go zatłuc. Nie, żeby to zrobiła. To nie przystało kobiecie. Mogła wybrać się do Hogsmeade tak, jak była ubrana i wrócić do zamku również w tym samym stroju. Przecież potrafiła się ubrać! Cóż z tego, że dopiero wstała - to niczego nie zmieniało.
- Noah, ciągle siedzisz - zauważyła.
avatar
Prudence Sayers

Liczba postów : 21
Klasa : V
Dołaczył : 20/03/2011

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Główny hol

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach