Elisabeth Eleanor O'Valley

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Elisabeth Eleanor O'Valley

Pisanie by Elise O'Valley on Czw Sty 06 2011, 20:31

1. Imię (imiona): Elisabeth Eleanor
2. Nazwisko: O’Valley
3. Data urodzenia, wiek: 14 luty 05’
4. Dom: Ravenclaw
5. Klasa: VII
6. Czystość krwi: Czysta
7. Miejsce zamieszkania: Londyn, Anglia
8. Status majątkowy: Majętny

9. Rodzina: Rodzina pełna zadufanych w sobie, arystokratycznych dupków. Wszyscy trzymają się manier i zasad kultury, z wyjątkiem Cherry, którą bez wahania można nazwać czarną owcą. Niemniej jednak, Elisabeth wzorem cnoty także nie jest. Albo raczej zwłaszcza cnoty.
Marguerite O'Valley- wila czystej krwi, pochodząca z arystokratycznej, francuskiej rodziny. Czarodziejka, również krwi czystej. Wybitna uczennica, aktualnie pracująca w Ministerstwie Magii. Nie pytajcie jaką ma posadę- dla Cherry praca rodziców znaczy tyle, co zeszłoroczny śnieg. Albo i jeszcze mniej. Dla Elis też, o.
Johnatan William O'Valley- podobnie jak matka, czarodziej czystej krwi, wybitny uczeń, posada w Ministerstwie Magi, arystokratyczna rodzina, tym razem angielska.
Charlotte Evangeline O'Valley- młodsza o dwa lata od siostry, ukochana córeczka i oczko w głowie rodziców. Całkowite przeciwieństwo Cherry i Elisabeth.
Theresa Margaret O’Valley – Siostra bliźniaczka. I tyle wystarczy, ponieważ dziewczyny są bardzo podobne.
Liczne kuzynostwo i wujostwo, którego nawet połowy Elis nie zna. To by było na tyle w temacie kochanej rodzinki.

10. Charakter: Elisabeth... to jest noc. Kto się z tym zgodzi? Prawdopodobnie niewiele osób. Jednak gdyby napisać, że jest niczym sylwestrowa noc... wszyscy bez zastanowienia poprą to stwierdzenie. I dla nich by tyle wystarczyło.
Nie ma najmniejszego pojęcia co to weekend bez zabawy – bo jej całe życie to jedna wielka impreza, pełna nieprzemyślanych decyzji, wybryków, wyjątkowo głupkowatych zachowań, hektolitrów wysokoprocentowych napojów i ton papierosów przepełnionych nikotyną. Jeśli spytasz ją, czy chce gdzieś wyjść – uniesie tylko swe jasne brwi wysoko w górę, spoglądając na Ciebie wyczekująco. Na co czeka? Aż jej powiesz, gdzie chcesz z nią wyjść. Jeśli powiesz, że na zwykłe kremowe, zawaha się z decyzją przez jakieś... dziesięć sekund. Natomiast zdradzając natychmiastowo, że na obojętnie jakiego rodzaju – kolokwialnie mówiąc – bibę, od razu weźmie Cię pod rękę i skieruje w stronę wyjścia z zamku Hogwarckiego, w tym wymownym geście, że ma zamiar to zrobić od razu. Pełna wrodzonej energii, która niestety nie tryska i nie zaraża osób zgromadzonych wokoło, gdyż wcale na taką osobę nie wygląda – wręcz przeciwnie, odziedziczyła po swej wyjątkowej matce ten pełen wdzięku chód i polot, a także swego rodzaju majestatyczność w nawet najmniejszych ruchach podchodzących w takie czynności jak odgarnianie kilku kosmyków platynowych włosów zachodzących nonszalancko na oko. Choć jest z pewnością bardzo rozrywkową panną, niestety wie, co to nuda – bo doświadcza tego przykrego i smętnego odczucia każdego dnia, wraz z przekroczeniem sali lekcyjnej. Nie będziemy ukrywać – melancholijne, pełne ignorancji i wiecznego niezadowolenia głosy nauczycieli, przyprawiają ją o nieuniknione, mechaniczne ziewanie, a w głębi duszy także rozpalają iskierkę złości. Jednakowoż to nie znaczy, że Elisabeth jest leniem i nieukiem – To najgorsze, co możnaby o niej powiedzieć. Ci, którzy znają ją nie tylko z widzenia powiadają, że cholerna z niej szczęściara. Piękna, gdyż odziedziczyła po swej matce nadzwyczajną urodę, a w dodatku jest osobą odznaczającą się niebywałą inteligencją. Ma doskonale wykształconą intuicję, nie tylko z tego względu, że jest ona wrodzoną kobiecą. Ma zdolności intelektualne, którymi nie gardzi i których nie zawaha się użyć w przypadku, gdy jakiś niższej sfery, poziomu, po prostu zwyczajny plebs weźmie sobie za cel poniżenie ją przed publiką, błyszcząc wyższym poziomem inteligencji i nabytej wiedzy. No cóż, próbować zawsze można, choć sama Elis nazywa to syzyfowymi pracami.
Nauka... jest jej obojętna. Nie ma do niej jakiejś chorej awersji, ani równie chorego uwielbienia – Gdy się trzeba nauczyć, nauczy się tyle, ile zdoła, a dzięki swemu intelektowi potrafi nabyć pożądaną wiedzę w dość krótkim czasie. Co nie znaczy, że nie zdarzało jej się zawalić czasami jakiejś klasówki czy zapomnieć o zadaniu domowym – W końcu jak na osobę, która przynajmniej raz dziennie wypija wysokoprocentowy napój i uwielbia imprezy. Nie jest strasznie leniwa, choć troszkę leniwą także się nie nazywa – woli określenie „osoby, która oszczędza energię”. Jak zgodzi się z Tobą spotkać – nie wystawiaj jej kruchej cierpliwości na próbę, bo dziewczyna ta nienawidzi niepunktualności, czekając co do sekundy na określoną godzinę spotkania. Jeśli przybędziesz chociaż minutę później, ona zniknie, nie dając Ci kolejnej szansy na jakiekolwiek głębsze więzi pomiędzy sobą.
Jest kompletną zagadką dla samej siebie – Nigdy nie potrafiła sprecyzować, co tak naprawdę ją interesuje, tym samym wiedząc, że niemal wszystko, co na tym świecie istnieje, jest dla niej bezużyteczne. Może właśnie z tego względu interesuje się astrologią – Zna praktycznie każdy gwiazdozbiór goszczący na ciemnej sferze niebieskiej, którą to późnymi godzinami uwielbia obserwować, jeśli oczywiście w tym czasie nie leży gdzieś upita pod schodami albo nie uczestniczy w jakiejś zabawie; ma wyjątkowo mocną głowę. Może pić naprawdę, naprawdę dużo, choć nie afiszuje się tym wśród towarzystwa – o jej „niezwykłej” zdolności wiedzą tylko osoby, które miały okazję spędzić z nią czas przy wysokoprocentowych alkoholach. Sprawia wrażenie ciągle niezadowolonej z życia, ale niestety, jest to mylne wrażenie – nie-wieczna optymistka, z nutką poczucia humoru... Uchodząca jednak zazwyczaj za zimną szuje.
Nie zaszczyci zwyczajnej osoby spojrzeniem, przechodząc korytarzem, wbijając swoje przenikliwe spojrzenie jeśli nie w podłoże, po którym stąpa, to w przestrzeń, która przed nią się znajduje. Nie interesują jej różne plotki na temat jej osoby, które nie robią na niej najmniejszego wrażenia, to co dopiero miałyby ją pogrążyć. Przysłuchuje się im, oglądając międzyczasie swe paznokcie, a potem tylko mruczy z potwierdzeniem, że zrozumiała. Jej zdanie na temat takich osób jest niezbyt wyszukane – uważa, że po prostu są zazdrosne. O jej inteligencję, jej wygląd czy chociażby status w społeczeństwie czarodziei. I Elisabeth to nie przeszkadza. Bo ona wie, że jest inteligentna, bogata i obdarzona niesamowitą urodą – co więcej, nie ma zamiaru się ze swym swego rodzaju narcyzmem kryć. Jeśli by tego było mało, jasnowłosa wykorzystuje to, czym obdarzyła ją matka natura. Kocha mężczyzn, toteż widząc ją każdego wieczora z innym młodzieńcem nie powinieneś się dziwić – przelotne romanse urozmaicają jej już i tak barwne życie, dodając nieco pikanterii. Aż dziwnym faktem jest to, że jeszcze nigdy nie została przyłapana na prywatnych spotkaniach w cztery oczy. Ale to pewnie z tej racji, iż zawsze wynajdzie wyjątkowo odludne miejsce. Femme fatale? Być może. Jednak nie zrywa kontaktu z poznanymi przedstawicielami płci męskiej po jednej nocy, czasami spotykając się kolejnymi. I nawet taka osoba jak Elisabeth wierzy, że niegdyś zakocha się na zabój i to z wzajemnością. Chociaż doskonale wie, że już ją kochają za magiczny wygląd i swoisty, wrodzony urok – przez co jej marzenia bledną szybciej niż jej twarz podczas zmęczenia.
Nie ukrywałam, że kocha kontakt fizyczny, nie zamaskuję także faktu, że jasnowłosa selekcjonuje męskich osobników, którym da posmakować swych ust czy dotknąć swego ciała, którym da słyszeć swój zmysłowy szept czy chociażby posłać im tajemniczy, filuterny uśmiech. Bo nigdy nie odda się obojętnie któremu, który może się okazać dla niej zwykłym plebsem i już nie mężczyzną, a – facetem.
Doprowadza do pulsującego pikania w głowie, odziaływującego na ośrodkowy układ nerwowy przypadkowych dziewcząt – Denerwuje je swoim zbyt niezwykłym wyglądem, swą zbyt rozwiniętą inteligencją, całym swoim zbyt, przez co wydaje się niemal idealna. Nobody is perfect. – głosi swe motto życiowe, wzrastając nieco w oczach zazdrosnych znajomych, po czym, gdy na jej usta wkroczy ironiczny uśmiech, pełna satysfakcji dodaje –My name is nobody. I pozytywne uczucie, które powstało, szybko z przypadkowych dziewoi ulatuje równie szybko. Tak, ironia to jej prawdopodobnie nieodłączna część, bez której już nie byłaby tak nieidealna.

11. Wygląd: Nie możesz jej nazwać taką sobie – nie tylko ze względu na to, że o niej nie da się tak powiedzieć, ale także nieukrywanego i wręcz niemożliwego do ukrycia faktu, że jej matka jest stuprocentową wilą, przez co sama Elisabeth jest tą wilą w połowie. Płynność ruchów i majestatyczny krok, przepełniony wrodzoną elegancją i będący tym samym symbolem jej szlachetnego, wyjątkowego pochodzenia mówią same za siebie. Chociażby niewiadomo jak bardzo chciała wyzbyć się swych magicznych genów, niemożliwym do wykonania ta czynność jest. To jest tak, jak ze zmianą koloru tęczówek u metamorfomaga – nie i kropka. Wysoka niczym wieża, gdyż mierzy równe sto siedemdziesiąt siedem centymetrów wzrostu, które potęguje jeszcze butami, które przywdziewa na swe stopy. Nogi ma chude, jednak nie jak patyki, a jak urodzona do swego zawodu modelka. Tak samo jest z rękami, które zakończone są delikatnymi, kobiecymi dłońmi. Wbrew swej naturalnej chudości, nie jest szkieletem, a w talii ma niezwykłe, mocno zarysowane wcięcie.
Jej skóra ma delikatny, jasny odcień pudrowego różu, obsypana jest tym samym w niektórych miejscach drobnymi pieprzykami.
Twarz niby w kształcie idealnego serca, a jednak będąca nieco podłużna. Kości jej szczęki są widocznie zarysowane, tak samo jak kości policzkowe, które zwłaszcza chłodną zimą są pokryte delikatnym, uroczym rumieńcem. Usta jej są wprost proporcjonalne do reszty twarzy, niczym dwie poduszeczki, tylko w wyjątkowych sytuacjach pokrywane szminką w intensywnym odcieniu – na co dzień pozostają w swym delikatnym, różowawym odcieniu. Nos ma prosty i dość długi, z czubkiem niemal niewidocznie zakręconym do góry, przez co można domyślić się, idąc drogą stereotypów, że Elis jest osobą nieco wyniosłą i zuchwałą. Ma niezwykłe, szmaragdowe oczy, których barwę odziedziczyła jako jedyna z rodzeństwa po ojcu. Dość duże, w kształcie migdałów, a jednak sprawiające wrażenie ciągle przymrużonych – co potęgują gęste, ciemne rzęsy, otaczające tęczówki dziewczyny niczym wachlarz. Włosy... Nie są blond, nie są białe. To jest coś pomiędzy. Platyna. To określenie najbardziej trafne w ocenie ich koloru. Czy są długie czy krótkie – zależy od tego, co Elisabeth sobie wymyśli i co zdecyduje, uprzednio rozważając dokładnie wszystkie możliwe opcje ich ścięcia.
Jak wspomniałam wyżej, swój wzrost potęguje jeszcze bardziej obuwiem – z tej racji, iż nosi buty na dość wysokich obcasach, które podkreślają jej filigranową sylwetkę i niezwykły wzrost. Ubrania zaś, które ubiera... To niemal wszystko. Od koronkowych topów po wielkie t-shirty, byleby te ubrania miały „to coś”, co ją samą skusi do ich kupna, a także gdy są wystarczająco modne. Wiedz jedno – trampki nie są dla niej.

12. Historia: Jest długą i niezbyt pasjonującą, choć możnaby się nieco zatrzymać przy chwili pewnego dnia, kiedy Elisabeth dowiedziała się całkiem przypadkowo o swej „przypadłości”, która... jednak nie zmieniła zbyt wiele w jej życiu. A potem wyruszyła na edukację w Hogwarcie.

13. Wynik testy Tiary Przydziału:

Slytherin - 15
Ravenclaw – 15
Gryffindor - 6
Hufflepuff - 3

Elise O'Valley
Administrator

Liczba postów : 13
Wiek : 23
Czystość krwi : Czysta
Klasa : VII
Dołaczył : 06/01/2011

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach