Korytarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Korytarz

Pisanie by Mistrz Gry on Nie Lis 28 2010, 18:22

I znów korytarz. Tym razem wyłożony granatowym dywanem i tapetą w tym samym kolorze. Można znaleźć tu wiele obrazów przedstawiających przeróżne krajobrazy. Jest to istny raj dla młodych artystów. Często można spotkać tu uczniów szkicujących coś, malujących, bądź po prostu przyglądających się owym malowidłom. Najczęściej jednak chadzają tędy szanowni prefekci Hogwartu. Z wysoko uniesionymi głowami, połyskującymi plakietkami zmierzają w kierunku swej łazienki. Zwykły plebs raczej trzyma się z dala od tego miejsca.
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 619
Dołaczył : 28/11/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz

Pisanie by Daemon Ivers on Czw Gru 23 2010, 13:10

Przechadzał się po zamku, nie mając pojęcia, co ze sobą począć. Szedł na żywioł, pozwolił swoi nogom prowadzić go tam, gdzie los mu kazał przyjść, tam, gdzie było mu teraz dane iść; przeznaczył swoim dwóm odnóżom na dowodzenie nad całym ciałem, być im niekontrolowanymi przez jego mózg, myśli, cokolwiek.
Czy to właściwie miało sens? Nie. To było bezsensownie bezsensu. Całe to gadanie o nogach mających władzę nad ciałem... czy tak się w ogóle dało? Czy możliwe było, by mózg się wyłączył a ciało, wbrew jego impulsom, działało, funkcjonowało? U Daemona, tak.
Często się wyłączał. Jeśli nie przestawał słuchać czyjejś paplaniny, wyłączając sobie zmysł dźwięku, to czasami niekontrolowanie zatracał się w zamyśleniu i urywał mu się film – i nie mam tutaj wcale na myśli stanu upojenia alkoholowego. Przestawał po prostu na chwilę odbierać bodźce ze świata zewnętrznego – nie widział, nie słyszał, nie myślał, po prostu nie czuł. Ale i tak to jest nadal bezsensu.
I znów się wyłączył, albo raczej nastawił swoje zmysły tylko na myślenie – nie zorientował się, gdy doszedł na szóste piętro, ba – nawet nie wiedział, którą drogę obrał, które korytarze mijał, jak w ogóle tu doszedł.
„Odebrał swym nogą władzę nad ciałem” – mogłoby tak to zabrzmieć w tejże chwili. Znów zaczął skupiać się na tym, gdzie idzie i po co idzie – a nie posiadając jakiejkolwiek koncepcji, fuchnął sfrustrowany pod nosem i zmarszczył lekko brwi, skręcając w korytarz prowadzący do łazienki prefektów.
Tak, rzecz jasna, jak to zostało ładnie ujęte, zwykły plebs tutaj nie chadzał, o ile w ogóle wiedział o istnieniu korytarza. Daemon nie mógł o nim nie wiedzieć.
Wpasowując się niemalże idealnie w opis, szedł prosto korytarzem z błyszczącą plakietką prefekta naczelnego na piersi, z dumnie uniesioną głową, spoglądając na wpół przymrużonymi oczyma na wiszące tutaj przepiękne obrazy przedstawiające zapierające dech w piersiach widoki. Przystanął przy jednym z nich, wpatrując się usilnie w jeden punkt, próbując dopatrzyć się, czy jest to może przypadkowe maźnięcie, czy może plama, która przedstawiała jakąś tajemniczą postać.
avatar
Daemon Ivers
Prefekt naczelny

Liczba postów : 32
Wiek : 23
Czystość krwi : Czysta
Klasa : VI
Dołaczył : 22/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz

Pisanie by Demetria Lafaielle on Czw Gru 23 2010, 15:55

Według Demetrii nadejście zimowej pory nie sprzyjało niczemu o choć trochę pozytywnym zabarwieniu emocjonalnym, budując w oczach dziewczyny zatrważający obraz zalegających na błoniach hałd śniegu, impertynencko przeszywających wierzchnie odzienie podmuchów mroźnego wiatru, czy pogrążonych w apokryficznej depresji uczniów. Ze stoickim, właściwym dla siebie, spokojem przemierzała – ku własnemu zdziwieniu pozbawione błotnistych śladów – wyludnione piętra, z nikłym entuzjazmem poszukując zajmującego zajęcia. Średniowieczny zamek mimo wielu kryjących w sobie tajemnic, zagadek nie stanowił dziś intrygującego centrum rozrywek dla młodej Lafaielle. Wszelkie zakamarki, ukryte przejścia, opuszczone klasy i kolejne zapomniane schowki zdołała odkryć przez ostatnie minione pięć lat nauki, nie uważając jednak owego dokonania za wymagającego rozgłosu, zaś swej osoby za kolejną godną nagrodzenia bezużytecznym orderem, zbierającym kurz w gablocie Izby Pamięci. Z nieskrywanym rozbawieniem przyznawała się do nieprzeciętnej wybredności, której podlegały wszystkie strefy jej społecznego bytu; począwszy na kompletowaniu części garderoby, poprzez otrzymywane okazyjnie upominki - bądź co bądź trafiające na dno kufra - , na charakterach rozmówców skończywszy. Demetria starała się nie traktować ludzi przedmiotowo, poprzez umieszczanie w gotowych szablonach, zaś każdą personę poddając wielu kryteriom i testom, by dogłębnie zrozumieć jej, zwykle nietuzinkową, osobowość. Czasem, niestety, uciekała się do radykalnych metod „szufladkowania”, z góry spisując kogoś na straty. Wrodzone poczucie nieufności, rezerwy, chcąc nie chcąc zbierało obfite żniwo, Demkę błędnie kwalifikując do osób beznamiętnych. Błędnie, bowiem dziewczę w rzeczywistości posiadało całą paletę uczuć.
Pogrążona w swych rytualnych kontemplacjach skierowała swe kroki w stronę jednego z wielu korytarzy mieszczących się na szóstym poziomie z zaskoczeniem, acz zadowoleniem, o którym świadczył błąkający się po bladych wargach cień uśmiechu, spostrzegając postać Daemona Iversa; prefekta naczelnego i członka szkolnej drużyny Quidditcha we własnej osobie. Ich relacje przedstawiały się nad wyraz kuriozalnie, balansując pomiędzy zwyczajną damsko – męską znajomością, a głębszym, wzajemnym zaabsorbowaniem.
Flegmatycznym ruchem dłoni odgarnęła z twarzy białawe, skręcone w nieregularne loki pukle, przystając za postacią ciemnowłosego Puchona z dużym zainteresowaniem wpatrującego się w jedno z malowideł, ozdabiających granatowe ściany, niezwykle współgrające z okrywającym parkiet dywanem.
- Czyżbyś kazał mi na nowo odkrywać zakamarki swej duszy? - jak sięgnąć pamięcią Demetria nigdy wcześniej nie miała okazji widzieć chłopaka interpretującego nasycone ekspresją maźnięcia pędzla.
avatar
Demetria Lafaielle

Liczba postów : 13
Wiek : 22
Czystość krwi : czysta
Klasa : szósta
Dołaczył : 17/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz

Pisanie by Daemon Ivers on Czw Gru 23 2010, 16:36

Daemon w odróżnieniu od Demetrii Lafaielle lubił zimę. Właściwie to w odróżnieniu od wielu uczniów, nauczycieli, ogólnie wielu ludzi. Wszyscy narzekali na tą niską temperaturę, hałdy śniegu, błoto, które powstawało podczas jego topnienia, na mróz, na lód i na co się tylko żywnie dało narzekać w zimie. Zresztą ludziom zawsze było trudno dogodzić, toteż dla Daemona nie było to niezrozumiałym faktem – w lecie narzekali, że to za gorąco, że to za sucho, a w jesieni zaś że buro, że deszczowo, że liście kleją się do butów. Można by tak długo wymieniać, jednakże nie ma po co, skoro wnioski same nasuwają się na myśl:
Ludziom trudno jest dogodzić. A właściwie nie trudno. Im NIE DA się dogodzić. Zawsze coś jest źle. Zawsze coś nie pasuje. I nasuwa się teraz kolejny wniosek – Że nawet największy bałaganiarz ma w sobie coś z pedanta – bo chciałby, żeby jego życie było idealne. Żeby warunki, w których żyje, były idealne. Wszystko wokół niego tak cholernie pedantycznie idealne.
Ivers właściwie to sam dokładnie nie wiedział, po czym oceniał ludzi. Zależało to od jego nastroju, stroju i osoby, której nie znał. Właśnie, czy to nie jest bezsensu? Ocena człowieka zależała od tego człowieka, którego miał ocenić i którego nie znał. Logika Daemona była zbyt pokręcona dla bardzo wielu starszych osób, to co dopiero rówieśników czy młodszych. Ale jednak trafiło się kilka osób, które akceptują jego pokrętny tok myślenia, jego logikę i własną ocenę świata – a wśród nich była Demetria.
Uczucia, które ich łączyły, naprawdę były kuriozalne. I bezsensu, mówiąc w języku Daemona, albo konkretniej – mówiąc jego ulubionym zwrotem. Niemniej jednak, znali się z Demetrią o wiele dłużej, niż znał się on z innymi – na zmianę zaprowadzano ich na domowe bankiety to u Iversów, to u Lafaielle’ów. Wtedy, jako dzieciaki ganiali między stołami, Daemon w sztywnym garniturze, a młoda Demetria w wyszukanej, ozdobnej, wręcz przesadnie eleganckiej sukience jak na dziesięcioletnią dziewczynkę. Z biegiem lat oczywiście ich relacje wzrosły, a z biegiem dojrzewania zaostrzyły się, że tak pozwolę to sobie ująć. Kilka niewinnych, dwuznacznych żartów, równie niewinnych flirtów i całusów wycelowanych w policzek, a spoczywających na ustach w wyniku obrócenia głowy. Teraz sami nie wiedzieli, co to właściwie było. Ale to ciągnęli.
Daemon słysząc znajomy, jedwabisty głos za sobą, spojrzał przez ramię, by móc ujrzeć twarz jasnowłosej krukonki. Spoglądając w jej błyszczące oczy, uśmiechnął się delikatnie, wręcz niezauważalnie.
- Skądże, Demetrio – Odparł rzeczowo, przekładając rękę za plecy krukonki trzymając swą dłoń na jej talii, lekko popychając w stronę obrazu, na którym spoczywały jego szmaragdowe tęczówki. – Po prostu z powodu niemiłosiernego znudzenia monotonią dzisiejszego dnia staram się odkryć, cóż to za plama na tym obrazie. Czy może byle jakie maźnięcie, czy może to jakaś postać do odkrycia? - Dodał, zadając tym samym pytanie. Nie, żeby jego zajęcie było jakoś niezwykle interesujące i na tyle, by wciągać w nie Krukonkę, ale... No. Co ja będę tłumaczyć, jest w końcu facetem.
avatar
Daemon Ivers
Prefekt naczelny

Liczba postów : 32
Wiek : 23
Czystość krwi : Czysta
Klasa : VI
Dołaczył : 22/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz

Pisanie by Demetria Lafaielle on Czw Gru 23 2010, 18:43

Wieczne poszukiwanie ujemnych stron w nawet najbardziej pozytywnych i wygodnych sytuacjach było chyba wpisane w naturę człowieka, toteż Demetria nie próbowała się nad tym dłużej rozwodzić, stale mając na względzie nieuchronny upływ czasu. Interesującym pozostawał zaś fakt odmienności Daemona. Pozytywne nastawienie do świata, ludzi, zdarzeń określane jako optymizm prędzej czy później musiało znać swój kres - u jednych ujawniał się on niechęcią wobec nadejścia zimy, u innych niezadowoleniem w stosunku do obowiązku pisania kolejnego referatu na najbardziej niedorzeczny temat jaki można sobie wyśnić. Puchon zaprzeczał jednak tej zasadzie nie-marudząc i nie-narzekając. Demetria jak najbardziej tolerowała „dziwactwa” młodzieńca, bowiem nie bez przyczyny znalazła się - z wzajemnością - w kręgu bliskich osób panicza Iversa. Przepisem na udaną znajomość była bezapelacyjnie wyrozumiałość i cierpliwość, których to obojgu nie brakowało. Ich relacje dorastały wraz z nimi, przechodząc przez wszystkie fazy jakie można sobie wyobrazić, aż dotąd; momentu niemożliwego do uściślenia, umieszczenia w jakichkolwiek ryzach. Nigdy jednak nie poddawali się bezsensownemu ustalaniu, precyzowaniu słowami łączących ich więzi, woleli trwać w niepewności, pozwalając zachowywać obopólną swobodę.
Demetria za gestem chłopaka przysunęła się bliżej obrazu, wlepiając, pozornie indyferentne, spojrzenie oliwinowych tęczówek w enigmatyczną plamę, jednocześnie wsłuchując się w melodyjnie dźwięczny głos Deamona. Nie, nie koił on zmysłów, nie usypiał do snu, nie sprawiał że na kruchych ramionach Demetrii pojawiały się ciarki; był przyjemny dla ucha wypowiadając kolejne z rzędu przemyślane słowa.
- Widzisz, nie od dziś artyści uważani są za swoisty „nad gatunek”; ich nie da się zrozumieć. Trzeba akceptować, bądź też nie. Od Ciebie zależy którą drogę wybierzesz - czy maźnięcie pozostanie maźnięciem, czy nabierze głębszego znaczenia. - Słowa wypływy z Demetrii w powolnym tempie, przeciągając leniwie co poniektóre sylaby. Dziewczę jeszcze przez chwilę powierzchownie badało przedstawiony na obrazie krajobraz, by następnie wbić wzrok w połyskującą w świetle zawieszonych na ścianach pochodni plakietkę Prefekta. Demetria od początku popierała i gratulowała chłopakowi uzyskania owego przywileju, żyjąc w głębokim przekonaniu iż powierzono tę funkcję najodpowiedniejszej osobie, jaką znała wśród zgrai uczniów przynależących do Huffepuffu. Od zawsze żałowała skrycie, iż nie dane im było dołączyć do tego samego domu, na przestrzeni czasu bagatelizując jednak różnicę poziomów położenia dormitoriów. W gruncie rzeczy nie ma to przecież najmniejszego znaczenia, kiedy potężny zamek i tak doprowadza do regularnych spotkań, nie zawsze wedle woli wspomnianych person, lecz to całkiem inny przypadek do opisywania... Obcy Demetrii i Daemon'owi.
avatar
Demetria Lafaielle

Liczba postów : 13
Wiek : 22
Czystość krwi : czysta
Klasa : szósta
Dołaczył : 17/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz

Pisanie by Daemon Ivers on Czw Gru 23 2010, 19:41

Tak, Daemon sam wiedział, że jest osobą wyjątkową i wcale nie ukrywał tej wiadomości przed światem. Dlatego też ludzie czasami brali go za osobę narcystyczną, choć wcale taki nie był. Ocenianie książki po okładce, ot co.
... A już zwłaszcza, gdy miało się za prababkę półwilę. Nie można sobie wyobrazić lepszych genów, nie można ich sobie lepszych wybrać. A najbardziej niesamowite w tym fakcie jest to, iż Daemon Ivers sam w sobie nie jest wilą, półwilą, ani inną ćwiartką owego stworzenia. A tak właśnie wygląda.
Choć wcale na to nie wyglądało, młodzieniec często zastanawiał się nad tym, co tak właściwie łączyło go z Demetrią. Jednakowoż zawsze kończyło się to tym samym – frustracją, zmarszczonym czołem i podsumowaniem wszystkiego jednym słowem – bezsensu. Porzucił rozmyślania o uczuciach, idąc na żywioł, pozwalając dziać się losowi tak, jak miał się dziać, nie przeszkadzając mu, dając tym samym satysfakcję zwyciężenia z nim – z Daemonem Ivers, który zawsze robił na przekór losowi. Który zawsze musiał robić wszystko czyjejś woli, czy to nauczyciela od Eliksirów, czy Boga.
Łącząc wszystko w całość, Daemon wiedział tylko tyle, że z pewnością to, co łączy go z młodą Lafaielle, jest ponad zwykłą dobrą znajomością, ale poniżej przyjaźni. Była dla niego ważna, owszem – Ale z całą pewnością nie jako przyjaciółka. Uwielbiał jej jedwabisty, spokojny głos, uwielbiał jej oliwinowe oczy i błysk, który je nie opuszczał, kochał delikatny, cytrusowy zapach, który zawsze się wokół unosił, generalnie – miał słabość do wszystkiego, co było związane z Demetrią. Ale to był Daemon Ivers. Po nim nie było tego widać. Nie pozwalał na to ani sobie, ani tym bardziej sumieniu, które powoli zaczynało tracić swą pozycję w hierarchii jego duszy, jego ciała.
Słysząc odpowiedź Demetrii, spojrzał na nią nieco sennym spojrzeniem, uśmiechając się do siebie w duchu. Właśnie to go w niej zaintrygowało, to go do niej przyciągnęło. Ten wysublimowany język, nie tylko niecodzienna uroda. Ten niesamowity głos.
- No tak - Skwitował krótko i nad wyraz elokwentnie słowa Demetrii, spoglądając chwilami z powrotem na obraz, w większej części na twarz jasnowłosej. Dopiero w pewnej chwili coś iście błyskotliwie zauważył. Zmarszczył lekko brwi.
- Ty nie na balu moja droga? – Zapytał, wodząc swoim szmaragdowym spojrzeniem z jednego oka Lafaielle do drugiego, czasami zjeżdżając na równe, nieco wydęte usta, które same się o wszystko wręcz prosiły!
avatar
Daemon Ivers
Prefekt naczelny

Liczba postów : 32
Wiek : 23
Czystość krwi : Czysta
Klasa : VI
Dołaczył : 22/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz

Pisanie by Demetria Lafaielle on Pią Gru 24 2010, 14:09

Zastana rzeczywistość odznaczała się niebywałą chęcią do bycia odmiennym, wyjątkowym, unikalnym. Dekadencka młodzież z nikle konstruktywnym wynikiem uciekała się do straceńczych metod wybicia, wyróżnienia wśród „szarej masy”, chcąc pozostać zauważonym, a jednocześnie docenionym. Tylko nieliczni mogli faktycznie zabłysnąć nieudawaną ekstrawagancją, ukazując różniące się poglądy na postrzeganie otaczającego świata. Członkiem tej zamkniętej grupy niewątpliwie był szesnastoletni Deamon, demonstrując własną odrębność w dość bezpretensjonalny, akceptowany przez większość sposób.
Demetria niejednokrotnie była świadkiem entuzjastycznych szeptów niosących się kamiennymi korytarzami, jakoby Ivers posiadał krew przypisaną nadludzkim stworzeniom; wilom. W myślach, po cichu, z rozbawieniem demontowała te rozdmuchane pogłoski, zdając sobie doskonale sprawę z faktu, iż geny te nie uchowały się w nawet najmniejszym stopniu w organizmie ciemnowłosego młodzieńca. Prawdopodobnie znacznie na jego korzyść, zważywszy na tłumy przyciągniętych niebywałą urodą i swoistą gracją nastoletnich, rozchichotanych dziewcząt, szczerze i intensywnie działających na układ nerwowy Lafaielle.
- Ostentacyjne bale, wystawne kolacje to przecież nasza sfera profanum. Z biegiem czasu potrafi doprowadzić do bezbrzeżnego znudzenia - szepnęła mu do ucha, uprzednio unosząc się lekko na palcach. Niebezpieczna bliskość twarzy Demki doprowadziła do muśnięcia wargami policzka chłopaka. Krukonka uśmiechnęła się delikatnie, nieznacznie unosząc kąciki ust, wzbogacając swą wypowiedź o wymuszone westchnięcie. Lawirowanie pośród tłumów dystyngowanych par, wirowanie z takt spokojnej - bądź też nieco bardziej skocznej - muzyki, chwilowe przystawanie, by oddać się absorbującej konwersacji z pierwszym napotkanym na swej drodze potencjalnym towarzyszem nie wzbudzało w jasnowłosej większego zachwytu. Najchętniej okupowała okolice dosuniętych do ścian bogato zastawionych stołów, sącząc kolejny z rzędu wymyślny w smaku i swej aparycji napój bądź rozkoszując się smakiem czekoladowego ciasta i lukrowanych babeczek z symboliczną wisienką na szczycie. Jej filigranowa sylwetka nie wskazywała w żadnym stopniu na słabość do spożywania wysokokalorycznych posiłków, najpewniej zbędne ilości kalorii porzucając wraz z każdym przeskakiwanym energicznie stopniem zamkowych schodów. Długotrwałe wędrówki wpisały się w harmonogram każdego dnia Lafaielle, prowadząc do wyuczania na pamięć rozkładu pomieszczeń. Nigdy nie miała problemu z dotarciem na czas w nawet najbardziej odległe zakamarki, korzystając z licznych skrótów, pozwalających zaoszczędzić nieubłaganie płynące minuty. Demetria niezwykle ceniła punktualność, wpajaną jej od pierwszych lat życia. Nie zawsze odpowiednie metody wychowawcze stosowane wobec dziewczyny, zaowocowały jednak nieprzeciętnymi manierami, których niektórzy mogli jej jedynie pozazdrościć.
avatar
Demetria Lafaielle

Liczba postów : 13
Wiek : 22
Czystość krwi : czysta
Klasa : szósta
Dołaczył : 17/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz

Pisanie by Daemon Ivers on Nie Gru 26 2010, 16:30

Nie będę tutaj zaprzeczać słowom, iż czarnowłosy Ivers należał do grupy osób nie udawanej ekstrawagancji, gdyż była to całkowita prawda. Niemniej jednak, zarazem także należał do niewielkiej grupy osób, której członków możnaby wymienić na palcach jednej dłoni – a mianowicie grupy osób, którym nie zależało na odrębności, swoistym wyglądzie, zachowaniu, na ekstrawagancji swego ja. A tych z całą pewnością było bardzo mało. Choć przesadne dbanie o wygląd Daemona wielu niewłaściwie wiązało z narcyzmem i wręcz idealnym kierunkiem na drodze do ekstrawagancji, on puszczał te pogłoski mimochodem, nie robiąc sobie z nich nic większego, ponieważ zdawał sobie sprawę z tego, że ludzie gadają dużo, szybko. I nie na temat.
Demetria Lafaielle z pewnością także była młodą kobietą należącą do zamkniętej grupy osób naturalnie wyjątkowych i odznaczających się w tłumie. Czy do tego zmierzała? Większość populacji Hogwartu sądziła, że tak. Zakładając stroje rodem z lat pięćdziesiątych dwudziestego wieku, skręcając swe białe pukle w romantyczne fale swobodnie opadające na delikatne ramiona krukonki i okalające jej pociągłą, jasną twarz.A tylko przyjaciółka Demetrii i Daemon wiedzieli, że nie. Że to było właśnie jej wyjątkowym ja, jej indywidualnym charakterem, jej zaskakującą, jednostkową cechą, po której każdy mógł ją rozpoznać. To właśnie było niecodziennie ja Demetrii.
Nigdy nie rozmawiał z Demetrią o jego domniemanej wilowatości, gdyż po prostu nie lubił tego tematu, a Lafaielle absolutnie zdawała sobie sprawę z tego, iż gdy tylko się wspomniało o magicznej krwi płynącej w jego żyłach, otaczał się swego rodzaju swoistym, grubym murem pełnym chłodu i pustki, zmieszanej razem ze sobą w jego szmaragdowych oczach. I właściwie od pory rozmowy o jego genach, a następnie dość oczywistym wzdychaniu stwierdzał, że owy rozmówca nie jest wart jego z pewnością cennej uwagi, ani tym bardziej godzien jego towarzystwa. Wtedy okazywał się dla niego tylko i wyłącznie kolejnym obywatelem zwracającym uwagę na fenotyp, zwracającym uwagę na coś, co widział i czego człowiek był w stanie dowieść. A Daemon szanował ludzi popierających tezy, iż to charakter człowieka jest jego ozdobą.
Choć Demetria niewątpliwie mogła czuć, jak jej układ nerwowy powoli się wykańcza od owych rozchichotanych nastolatek, nie dawała po sobie tego poznać. A przynajmniej Ivers tego nie dostrzegał, tak samo jak nie dostrzegał - przeciwnie co do nerwów, a może i nawet zazdrości Lafaielle – głośnych przedstawicielek płci pięknej. Ponieważ on ostatnimi czasy widział tylko jedną dziewczynę, którą była nasza jasnowłosa Dem.
Gdy Demetria przysunęła się na wyjątkowo niebezpieczną i niezbyt pewną odległość do jego twarzy, wysłuchał jej subtelnego szeptu, czując delikatne muskanie jej skóry policzka o jego policzek, tym samym czując, jak do jego nozdrzy dochodzi zapach jej specyficznych, cytrusowych perfum, których woń była kojarzona przez Daemona tylko i wyłącznie z Demetrią. Choć doskonale słyszał, co jasnowłosa mówiła, miał wrażenie, jakby jej w ogóle nie słuchał, a nawet to wiedział – bardziej się skupił na jej bliskiej obecności i delikatnym zapachu, który wręcz powodował zawirowania w jego głowie.
Gdy miękkie wargi Lafaielle musnęły policzek Daemona, ten ciut zbyt gwałtownie się odsunął, spoglądając w oliwinowe oczy swej towarzyszki, w głowie odtwarzając sobie jej niedawne słowa.
Tak, ostentacyjne bale i przyjęcia były ich codziennością. Ale... zawsze ta codzienność bywała dla tej dwójki inna, zważając na ich tajemnicze zniknięcia, które zazwyczaj miały swe miejsce na wystawnych przyjęciach. I nie mam tutaj na myśli jakiegokolwiek kontaktu płciowego, choć do fizycznego z pewnością dochodziło.
Nim Demetria odsunęła się od Iversa, ten delikatnie, może nieco nieśmiało i ospale położył swe dłonie na jej biodrach, składając na delikatnych ustach jasnowłosej długi pocałunek, jakby przypominając jej o ich wyjątkowych spotkaniach, które miały miejsce podczas przyjęć.
Choć było im daleko do tragicznych bohaterów pokroju Romea i Julii, tak właśnie się czuł: Ukrywał się ze swym afektem do Demetrii z tą różnicą, iż nie była to wielka, nieśmiertelna miłość. A przynajmniej na razie.
avatar
Daemon Ivers
Prefekt naczelny

Liczba postów : 32
Wiek : 23
Czystość krwi : Czysta
Klasa : VI
Dołaczył : 22/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz

Pisanie by Demetria Lafaielle on Pon Gru 27 2010, 18:12

Mimo wielu niemożliwych do wyeliminowania i nieuzasadnionych uprzedzeń skierowanych ku licznym przedstawicielom płci brzydkiej, bezustannego czuwania i zachowywania emocjonalnego dystansu, nie pozwalając wniknąć im do swych skłębionych myśli, nie bała się kontaktu fizycznego, a przynajmniej nie w takim stopniu, aby z niesmakiem odskakiwać niczym oparzona za każdym doświadczonym - nieudolnie potajemnym, z pozoru nieco infantylnym - dotykiem którejś z części jej filigranowego ciała. Nie ukrywajmy; Demetria niezaprzeczalnie należała do grupy zwykłych śmiertelników, toteż kierowały nią te same potrzeby bliskości z drugim człowiekiem, w sferze odrobinę bardziej intymnej niż pospolity i przereklamowany koleżeński uścisk dłoni. Lubiła czuć czyjś zapach wzbijający się do jej wyczulonych nozdrzy i potęgujący z każdą chwilą spędzoną obok siebie. Lubiła pokrywające jej kruche ramiona i plecy pobudzające dreszcze. Każde muśnięcie skóry, pocałunek traktowała jako prosty przejaw ludzkich, naturalnych odruchów. Nie oznaczało to jednak, że w jakimś stopniu była - kolokwialnie mówiąc - łatwa, pozwalając na te niewinne 'pieszczoty' pierwszemu napotkanemu mężczyźnie. Deamon w tej - i nie tylko tej - kwestii pokonał całą konkurencję, móc choć przez chwilę skosztować jej smaku bez następujących rychło konsekwencji.
Kiedy przybliżona twarz Demetrii znacznie zmniejszyła dzielącą ich odległość było już całkiem jasne, iż któreś z nich prędzej czy później podda się presji trwającej chwili. Zachłanność działała niezwykle szybko. Przeciągły pocałunek złożony na ustach Krukonki wywołał na jej twarzy trudny do określenia grymas. Nie trwał on zbyt długo, bowiem dziewczę zawiesiło ręce na ramionach chłopaka, jedną z dłoni wplatając między kosmyki atramentowych włosów, zaś językiem wodząc po bladych, miękkich wargach Iversa.
Puchon od dawna wzbudzał w młodej Lafaielle niepowtarzalne emocje, będąc nawet dziećmi wciśniętymi w odświętne, niezwykle niewygodne, krępujące ruchy szaty z zacięciem obsypujące się w położonym na poddaszu ciasnym pokoiku nieznacznymi całusami w pucułowate policzki, po których w obecnym czasie nie było nawet śladu. Przez cały - nastąpiwszy później - wieczór, będąc zakopaną po czubek głowy w ciepłym namiocie wykonanym z kołdry, rozmyślała o malowniczej przyszłości, w której zaszczytne miejsce zajmował siedmioletni wówczas Deamon. Wtedy też wszystko wydawało się proste, jawne, bez zbędnych komplikacji i mącenia.
Demetria przerwała dotychczasowe zajęcie, odwracając się do niego plecami. Głowę opierała na torsie chłopaka, smagając bladymi kosmykami jego wyraźnie zaakcentowane kości żuchwy, zaś dłońmi wodząc po zewnętrznej stronie ud. Trwała tak pozornie obojętnie i nieruchomo przez kilkanaście dobrych minut, rozgrywając w myślach prawdziwą bitwę sprzecznych emocji. Dłuższe tkwienie w towarzystwie młodzieńca powodowało w jej głowie prawdziwy, niezdrowy mętlik. Mimo wszystko nigdzie się nie ruszała.
avatar
Demetria Lafaielle

Liczba postów : 13
Wiek : 22
Czystość krwi : czysta
Klasa : szósta
Dołaczył : 17/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Korytarz

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach