Schody na błonia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Schody na błonia

Pisanie by Mistrz Gry on Nie Lis 28 2010, 18:36

Masywne kamienne schody łączące zamek z błoniami. W lecie intensywnie ogrzewane przez promienie słoneczne, w zimie pokrywane grubą warstwą lodu. Jednak nawet to nie zniechęca uczniów do przebywania na ich terenie. Służą one bowiem często za miejsce do pisania prac pisemnych na różne szkolne zajęcia oraz miejsce spotkań ze znajomymi. Można tu odpocząć, pośmiać się, zabawić. Kolejne miejsce bardzo lubiane przez palaczy. Jest tu wystarczająco dużo miejsca dla wszystkich, którzy lubią tu przesiadywać. Roznosi się stąd widok na błonia. Można stąd obserwować uczniów spacerujących po hogwarckich trawnikach.
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 619
Dołaczył : 28/11/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Schody na błonia

Pisanie by E.J. Curtis on Nie Gru 19 2010, 23:06

Przeznaczenie jest czymś, z czym bardzo ciężko jest wygrać i stoczyć krwawy bój. Odgórnie zaplanowanego fatum ciążącego nad wybranym człowiekiem nie da się, ba, nie wolno oszukać, ponieważ będzie Cię śledzić i gnębić dopóty dopóki nie zrealizuje zaplanowanego celu związanego z Twoją osobą. Jeśli pisana jest Ci śmierć ukrywanie się w domu, pośród czterech ścian nic nie zmieni, ponieważ zawsze znajdzie się pewien element, który do niej doprowadzi. Wystarczy niedokręcona śrubka, sopel spadający z dachu w momencie, gdy będziesz pod nim przechodzić, a już na zawsze możesz utracić życie z tak błahego powodu.
Z jednej strony bardzo dobrze, że E.J. nie miała o niczym bladego pojęcia, ponieważ już bez tego ogarniała ją panika i strach i lepiej nie myśleć, co działoby się, gdyby Adam przedstawił jej swoją najnowszą wizję, w której to znajdywała się Ona we własnej osobie z przeświadczeniem, że lada moment wydarzy się coś złego. Z drugiej jednak, jak Gryfon wyobrażał sobie ową ‘ochoronę’ Eulalie? Będzie czuwał przy niej dzień i noc nie zmrużywszy oka przez kilkadziesiąt godzin? Będzie towarzyszył jej w każdej czynności, począwszy od wizyty w dormitorium, a kończąc na zajęciach? Cóż, było to kompletnie niewykonalne zważywszy chociażby na różnoraki plan lekcji tej dwójki oraz zaklęcia ochronne rzucone na sypialnie dziewcząt.
Gdy potwierdził, że przyjął do wiadomości jej krótki monolog apropo tatuażu, skinęła głową z radosnym uśmiechem jednakże ten szybko zszedł z jej twarzy, na powrót ustępując miejsca zdziwieniu, kiedy tylko ciemnowłosy chłopak zaproponował jej wyjście na zewnątrz. Kompletnie oszołomiona jak gdyby kilka sekund wcześniej otrzymała sporą dawkę Drętwoty pozwoliła mu się poprowadzić do wyjścia z Wielkiej Sali, nie wiedząc, gdzie i w jakim celu tak właściwie chce ją zabrać. Na powrót odzyskawszy możliwość samodzielnego myślenia, ocknęła się dopiero wtedy, kiedy znaleźli się tuż przy wejściu do Hogwartu, lecz byli już na zewnątrz.
– Stop! Zatrzymaj się! – krzyknęła nagle swym zwyczajowym tonem głosu, kiedy to była wściekła i zła na cały świat. W geście protestu buntowniczo założyła ręce na piersi zapierając się dalszej wędrówce przez błonia. Stanęła u szczytu kamiennych schodów spoglądając na Adama spod byka.
– Po co mnie tutaj przyprowadziłeś?! Chcę wrócić na bal i nie zamierzam spędzić resztę nocy na schodach podczas, gdy na termometrze jest ujemna temperatura, a Ja stoję tu w sukience bez ramiączek! – wykrzyknęła, a ciemna brew dziewczyny powędrowała wysoko ku górze tworząc ironiczny obrazek obrażonej małolaty.
– Nigdzie dalej nie idę! – dodała, dobitnie wypowiadając każde słowo by wreszcie to do niego dotarło.
avatar
E.J. Curtis
Prefekt naczelny

Liczba postów : 39
Klasa : VI
Dołaczył : 18/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Schody na błonia

Pisanie by Adam Enfer on Pon Gru 20 2010, 17:23

Adam był tego świadomy bardziej niż jego rówieśnicy. Chłopak zdawał sobie sprawę z tego, że większość jasnowidzów z jego rodziny po jakimś czasie postradała zmysły lub zakończyła swoje życie w jakiś równie nieciekawy sposób. On chciał tego uniknąć, dlatego nie zadzierał z siłami wyższymi, przynajmniej starał się tego nie robić. Do końca nie wiedział jaka jest jego rola, ale wchodzenie w drogę przeznaczeniu z pewnością nie leżało w zakresie obowiązków Enfera. Poza tym wiedział, że osoby, które próbowały pokrzyżować drogi Losowi, przeważnie nie wychodziły na tym dobrze.
Śmierć nie była jeszcze pisana dziewczynie, tego był pewien. Chodziło tylko o jakieś niebezpieczeństwo. Właściwie nie miał pewności kiedy dojdzie do tragedii, ale coś podpowiadało mu, że stanie się to właśnie dzisiaj. Jeśli chodzi o sposób, w jaki zamierzał chronić panienkę Curtis, to polegał raczej na instynkcie oraz spontanicznych decyzjach. Prawdę mówiąc Adam przez większość swojego życia postępował zgodnie z przeczuciami. Nauczył się słuchać szóstego zmysłu i nigdy nie żałował swoich decyzji. Trudno to wyjaśnić. Nagle pojawiało się dziwne przekonanie o słuszności dalszego postępowania. Chłopak po prostu zawsze wiedział, co robić. W tym wypadku nie było inaczej. Chociaż Adamowi wydawało się, że wyprowadzając Krukonkę na zewnątrz wszystko przerwie, to jednak gdzieś nadal czaił się niepokój. Enfer zszedł na sam dół schodów, wzrokiem lustrując spowite ciemnością błonia. Nic. Zapowiadała się wyjątkowo spokojna noc.
- Nie rozumiem - szepnął do siebie, zupełnie ignorując awanturującą się za jego plecami E.J. Dziewczyna wykrzykiwała coś zaciekle, chociaż pozostała na miejscu. W końcu oznajmiła, że nie ruszy się ze schodów. Wtedy wszystko się zaczęło. Adam poczuł na twarzy niespodziewany podmuch wiatru i mimowolnie się obrócił. Przed oczami stanął mu wyraźny obraz tego, co za chwilę nastąpi. Sięgając dłonią po różdżkę, wzrok utkwił w warstwie śniegu zgromadzonej wysoko na gzymsie. Część oberwała się wcześniej, podczas niewielkiej odwilży. Teraz reszta skutego lodem śniegu osunęła się pchnięta silniejszym podmuchem. Na oczach Adama zamarznięta bryła runęła w dół, gdzieś nad Eulalie.
- Confringo! - wrzasnął Gryfon celując różdżką w obiekt. Dziewczyna chyba zorientowała się w sytuacji. W tym samym czasie lodowy blok eksplodował w powietrzu, obsypując dwójkę jedynie średniej wielkości okruchami. Enfer zasłonił głowę ramionami, mając nadzieję, że E.J postąpi podobnie.
avatar
Adam Enfer

Liczba postów : 49
Wiek : 24
Czystość krwi : ¾
Klasa : VII
Dołaczył : 18/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Schody na błonia

Pisanie by E.J. Curtis on Pon Gru 20 2010, 21:08

– Na Merlina, co tu… – tylko tyle zdążyła powiedzieć, nie odnajdując końca wypowiedzi jak i zarówno były to jej ostatnie słowa nim wizja Adama zaczęła stawać się realnym spełnieniem. Dzisiejsza noc była wyjątkowo spokojna i cicha. Niebo, na którym wydawać by się mogło, rozprzestrzeniła się jedwabista, granatowa szata z niewielkimi, oddalonymi o kilkaset milionów lat świetlnych punkcikami, zupełnie nie zapowiadało nadchodzącej tragedii. Uśpiona przyroda, korony drzew olśnione swym głębokim snem były wręcz idealnym tłem maskującym czuwające nad E.J. Fatum. Co więcej, milczenie Enfera, brak odpowiedzi na zadawanie pytanie oraz mówiąc językiem kolokwialnym, kompletne olewanie panienki Curtis jak gdyby żył swoim własnym, nieznanym nikomu życiem stawało się wręcz nie do zniesienia. Nigdy nie była uprzedzona do ludzi, nie zwracała uwagi na ich pochodzenie, status majątkowy, czystość krwi czy inne detale, zawsze starając się ich dogłębnie poznać, lecz teraz chłopak przechodził samego siebie narażając jej i tak już zszarganą cierpliwość na apogeum wytrzymałości.
Nagle poczuła coś jeszcze. Nocny wiatr owiał jej nagie, nie okryte jakimkolwiek materiałem ramiona. Zjawił się tak niespodziewanie, że dezorientacja Krukonki jeszcze bardziej dawała się we znaki. Świat magii nie był jej obcy, lecz to, co się tu działo znacznie przekraczało kompetencje E.J. Zdecydowanie. Nawet nie przyszło jej na myśl by nieco unieść głowę i spojrzeć ku dachowi sędziwego zamku.
Charakterystyczny zgrzyt odrywającego się fragmentu materiału.
Adam wykrzykujący i celujący w nań zaklęciem.
Już było po wszystkim.
Nie postąpiła podobnie. Po prostu stała, nie robiąc kompletnie nic, by uchronić się przed skutkami ubocznymi. Deszcz średniej wielkości okruchów w znacznym stopniu ograniczył tej dwójce widoczność. To w zupełności wystarczyło by nie spostrzec, że to, co miało miejsce jeszcze przed chwilą nie było końcem lawiny. Oderwał się jeszcze jeden fragment, już ostatni, zdecydowanie mniejszy od pozostałych. Jednakże wystarczył by spełnić przepowiednię. Otóż, niezwykle ostro zakończony z ogromną siłą wylądował na ramieniu Eulalie tworząc, począwszy od przedramienia, a kończąc na okolicach łokcia dziewczyny, ogromną, głęboką ranę. Nie upłynęło kilka sekund a brunatna ciesz poczęła spływać z nań nieśpiesznym strumieniem.
Mimo bólu, którego jeszcze tak dotkliwie nie odczuwała tkwiąc w szoku, w jej głowie krążyła tylko jedna jedyna myśl. Skąd On o tym wszystkim wiedział i jak to się stało, że w porę zniszczył kamienny gzyms?
avatar
E.J. Curtis
Prefekt naczelny

Liczba postów : 39
Klasa : VI
Dołaczył : 18/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Schody na błonia

Pisanie by Adam Enfer on Pon Gru 20 2010, 21:37

No tak, dziewczyny mają w zwyczaju postępowanie wbrew wszelkiej logice. Każdy człowiek niemal odruchowo osłania swoją głowę. Eulalie mógł tłumaczyć jedynie szok wywołany całym zajściem. W przeciągu kilku sekund Adam, niemal obcy jej chłopak, prostym zaklęciem sprawił, że lodowa bryła mknąca wprost na nią eksplodowała. Właściwie nie istniało dla tego żadne wyjaśnienie. Żaden Czarodziej nie był w stanie zareagować tak szybko. Gryfon też zdawał sobie z tego sprawę, ale wymyślanie jakiś wyjaśnień postanowił odłożyć na później. Okruchy lodu poszybowały we wszystkich kierunkach. Część z nich wylądowała na ziemi kilka metrów za skulonym chłopakiem, część odbiła się od kamiennych murów oraz okien. Jeden z największych odłamków, niefortunnie zakończony ostrzem niczym śniegowy sztylet, wcale nie zmienił toru swojego lotu i otarł się o cel, rozłamując się u stóp E.J. Dziewczyna nawet nie drgnęła, zbytnio zaskoczona tym wszystkim.
Wszystko ucichło zaskakująco szybko. Gryfon opuścił ręce i wyprostował się, strzepując z siebie pozostałości po bryle. Naiwnie sądził, że już po wszystkim. Sądził, że jego zadanie właśnie dobiegło końca i spisał się świetnie. Zamierzał nawet pożegnać się, a potem wrócić do Wieży. Swoje plany musiał nieco zmienić. Kiedy spojrzał na dziewczynę od razu rzuciła mu się w oczy ciemna, błyszcząca krew odcinająca się na tle jasnej skóry. Wąskimi stróżkami ściekała po dłoni E.J.
- A niech to szlag - na noworoczne postanowienie Adam powinien zdecydowanie ograniczyć przeklinanie. No cóż, ze swojej misji nie wywiązał się w 100 procentach, ale dziewczyna przynajmniej żyła. Kto wie, jak to wszystko mogłoby się skończyć? Gryfon ruszył z miejsca, przeskakując na raz po 2 stopnie. Może to lepiej, że dziewczyna tkwiła w szoku? Przynajmniej nie protestowała, gdy Adam pewnie chwycił jej rękę i wyprostował, celując czubkiem różdżki w niezbyt estetyczne rozcięcie.
- Episkey - mruknął, a brzegi rany rozjaśniły się. Nic więcej się nie wydarzyło. Zaklęcie było przydatne jedynie przy drobnych skaleczeniach. Enfer niestety nie znał się na leczniczej magii, więc jedyne co mógł zrobić, to opatrzyć ramię.
- Ferula - z końca różdżki wyskoczyły dwa pasy bandaży, które zgrabnie owinęły się wokół rozcięcia. No tak, teraz czekała go ta trudniejsza część.
avatar
Adam Enfer

Liczba postów : 49
Wiek : 24
Czystość krwi : ¾
Klasa : VII
Dołaczył : 18/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Schody na błonia

Pisanie by E.J. Curtis on Wto Gru 21 2010, 20:13

Czarnowłosa Krukonka wciąż nie przestawała wpatrywać się w twarz, jakby na to nie spojrzeć, swojego wybawcy. Jednakże póki, co nie wszystkie fakty w głowie E.J. były tak jasne i oczywiste. Oszołomiony umysł szatynki podsuwał jej wiele zgubnych, negatywnych scenariuszy będących wyjaśnieniem tego, co zaszło tu tuż przed krótką chwilą. Tą, która świeciła najjaśniej i zdecydowanie wysuwała się przed szeregi była… No właśnie. Adam pragnący zrobić jej krzywdę; Adam, który wszystko dokładnie zaplanował i celowo ją tutaj zaciągnął. Jednakże było to niezbyt mądre i logiczne zważywszy na fakt, że uratował ją z opresji roztrzaskując na kawałki fragment oblodzonego gzymsu jak i obecnie gorliwie zajmował się jej raną na ręce. Tak więc, jaki większy sens miałoby pierwotne krzywdzenie jej, a następnie udzielanie pomocy? Prawdę mówiąc, żaden. Nie mogła wysuwać pochopnych wniosków. Jedyne, o czym teraz marzyła była rozmowa z nim. Taka szczera, prawdziwa. Nie spowita kamuflażem z pozoru zwyczajnego nastolatka, który w rzeczywistości posiada nadprzyrodzoną umiejętność odczytywania ludzkich losów.
- Jak…? – wyjąkała szeptem, nie zdoławszy dokończyć pytania i z trudem przymknąwszy powieki wykonała głęboki wdech, a mroźne, nocne powietrze brutalnie wdarło się do płuc Eulalie powodując, że zaczęła myśleć nieco bardziej trzeźwo. Jej rozdygotany, płytki oddech bez wątpienia ukazywał, w jak kiepskim była stanie, mając świadomość tego, że to wszystko mogło zakończyć się o wiele tragiczniej. Jej bursztynowe oczy były teraz mieszanką wszelakich stanów – przerażenia i strachu, rozżalenia i smutku oraz nieokreślonej nadziei, ponieważ sama nie wiedziała, czego oczekiwała.
– Wydaje mi się, że… Powinnam pójść do Skrzydła Szpitalnego. – owe słowa wypowiedziała beznamiętnym tonem niczym człowiek cierpiący na obłąkanie i utratę zmysłów. Dłonią, która nie została narażona na skaleczenie powędrowała do śnieżnobiałego bandażu, który z każdą sekundą zmieniał swoją barwę na brunatną. Subtelnie przejechała po nim palcem, a gdy ponownie na niego spojrzała, pozostała na nim śladowa ilość czerwonej cieczy.
Jeszcze jeden głębszy oddech i próba utrzymania się na własnych nogach, a potem ujrzała już tylko bezkresną ciemność.
Straciła przytomność.
Cóż, widok krwi zawsze działał na nią podobnie. Wręcz go nie znosiła, a w parze z nadmiarem wrażeń jak na jeden wieczór sprawił, co sprawił.
avatar
E.J. Curtis
Prefekt naczelny

Liczba postów : 39
Klasa : VI
Dołaczył : 18/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Schody na błonia

Pisanie by Adam Enfer on Wto Gru 21 2010, 20:51

On celowo ją ignorował. Właściwie był w tym całkiem niezły. Już wcześniej postanowił, że im mniej dziewczyna wie, tym lepiej. Adam nigdy nie chwalił się tym, że posiada dar jasnowidzenia. Z doświadczenia wiedział, że nie wiąże się z tym absolutnie nic dobrego. Chłopak jak dotąd w swoich wizjach widział jedynie śmierć, wypadki oraz ludzką krzywdę, zero pozytywów. Sam Enfer miał nadzieję, że jego osoba nie stanowi aż takiego zagrożenia. Z drugiej strony nie miał pewności, więc swój sekret wyjawiał jedynie najbardziej zaufanym. I tak wiedziało o tym więcej osób, niżby sobie tego życzył. Sprawa jego ojca pomimo upływu lat nie została do końca zapomniana. Chłopak wiedział, że w Czarodziejskich domach zapewne się o tym wspomina, jak tylko padnie nazwisko Adama. Część uczniów musiała z wszystkiego zdawać sobie sprawę. Podejrzewał jednakże, że E.J nie należy do tej grupy. Szkoda, to by mu wiele ułatwiło. Tak będzie zmuszony wymyślić jakąś zgrabną, wiarygodną wymówkę, aby to wszystko wyjaśnić i zatuszować. Sprawę komplikował fakt, że miał do czynienia z Krukonką. Ci zwykle byli dociekliwi. Adam przeczuwał, że czeka do nie lada zadanie. Chcąc przekonać dziewczynę do swojego zdania będzie się musiał napracować. To go martwiło, więc ciągle rozważał jakieś inne sposoby wywinięcia się z tego wszystkiego.
Kiedy Eulalie w końcu się odezwała, cóż, nie był zachwycony. Miał nadzieję, że szok potrwa nieco dłużej. Na jej pytanie nie odpowiedział. Doskonale wiedział, do czego pije. Zamiast rozmawiać, zawzięcie sprawdzał jej bandaże. W pewnej chwili dziewczyna podniosła dłoń i sama dotknęła opatrunku. Adam spojrzał na nią pytająco. Nie musiał nawet czekać 5 minut, jak osunęła się w dół. Na szczęście złapał ją gdzieś w połowie. Teraz szczupła sylwetka zwisała z jego ramion bez życia.
- Tego nie przewidziałeś, co? - rzucił zjadliwie sam do siebie. Po kilku próbach udało mu się wziąć Krukonkę na ręce. Używanie zaklęć wzbudziłoby jeszcze więcej podejrzeń, gdyby natknęli się na kogoś po drodze do Skrzydła. Tam też udał się Adam z nieprzytomną szatynką.

[zt] oboje
avatar
Adam Enfer

Liczba postów : 49
Wiek : 24
Czystość krwi : ¾
Klasa : VII
Dołaczył : 18/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Schody na błonia

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach