Ukryty zaułek

Go down

Ukryty zaułek

Pisanie by Mistrz Gry on Nie Lis 28 2010, 18:39

By dostać się w to miejsce trzeba się zgubić - inaczej nikt normalny nie potrafiłby tutaj trafić. Najprostsza tego przyczyna? Miejsce to jest położone na takim uboczu terenów przyległych do zamku, że żadnemu uczniowi czy nauczycielowi na pewno nie chciałoby się chodzić aż tak daleko.
Jednak by się tu dostać, wystarczy przeskoczyć przez dwumetrowy strumień i pójść jeszcze kawałek prosto. Miejsce w żadnym stopniu nie nadzwyczajne; ot, trawa, drzewa, krzaki...
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 619
Dołaczył : 28/11/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Cherry O'Valley on Czw Sty 06 2011, 13:34

Przyjście do zaułku wymagało wiele poświęcenia, gdyż z jego odnalezieniem łączyło się długie i nieprzyjemne błądzenie po błoniach. A Cherry starała się ograniczać zbędny wysiłek. Dzisiaj jednak musiała zmienić zarówno swoje plany jak i stosunek do długich wędrówek w celu odnalezienia jakiegoś ustronnego miejsca, w którym mogłaby w spokoju zapalić. Jak na złość zarówno uczniowie jak i nauczyciele znajdowali się dosłownie WSZĘDZIE. Gdziekolwiek by się nie skryła, ktoś już tam był. Z początku starała się na to nie reagować, po prostu po raz kolejny wznawiając poszukiwania, jednak za którymś razem powiedziała sobie "dość". Poirytowana jak strzała pomknęła przed siebie, chcąc znaleźć się jak najdalej od zamku. Klnąc pod nosem przedzierała się przez grube zaspy śniegu, zmarznięte krzaki i oszronione liście. Kierowała się w głąb błoni dziękując w myślach losowi, że dzisiaj jednak zrezygnowała ze swoich szkolnych szat i założyła ubranie bardziej przystosowane do tak nieprzyjemnych warunków atmosferycznych. A kiedy już podłechtała swojego ego, zaczęła przeklinać (i to dość siarczyście!) wszystkich idiotów, przez których musiała błądzić po nieuczęszczanych ścieżkach. Nie byłoby w tym nic złego gdyby nie fakt, że z racji tak rzadkich odwiedzin innych ludzi zalegały na nich tony śniegu, niesamowicie utrudniając wędrówkę. Cherry musiała się przez niego przedzierać, parę razy potykając się o wystające korzenie drzew. Już po parunastu minutach tego jakże miłego spaceru cała oblepiona śnieżnym puchem.
-Do jasnej cholery! Prędzej zdechnę przez zamarzniecie niż raka płuc- mruczała pod nosem, wzrokiem penetrując najbliższą okolicę. Jakże wielka była jej radość, kiedy nie spostrzegła nawet jednej żywej duszyczki w okręgu co najmniej stu metrów. Idealne warunki to spokojnego korzystanie z używek, bez obawy, że któryś z nauczycieli okaże się na tyle głupi, aby w taką pogodę robić sobie wędrówki do miejsc, gdzie uczniowie właściwie się nie pojawiali. Z tą myślą strzepnęła śnieg z jednego z większych korzeni i usiadła na nim z rozmarzonym uśmiechem. Cisza i spokój. No, może pomijając zwierzęce wycie dochodzące z Zakazanego Lasu, jednak nimi Cherry nie planowała się przejmować.
A skoro już tu przybyła, chyba wypadałoby w końcu zapalić, prawda? I uwierzcie mi, że ślizgonka długo nie czekała. Cała zmarznięta, z krwistymi rumieńcami na policzkach oraz sinymi dłońmi, wyjęła z kieszeni paczkę ze szlugami. Poczęstowała się tylko jednym, podpalając go mugolską zapalniczką, którą ukradła znajomemu podczas ostatniej libacji alkoholowej.

_________________
Cherry Cherry Boom Boom

CherryRelacjeDureńWódka
avatar
Cherry O'Valley
Administrator

Liczba postów : 37
Wiek : 25
Czystość krwi : Czysta
Klasa : VII
Dołaczył : 06/01/2011

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Angel Rackharrow on Czw Sty 06 2011, 18:04

Angel, ubrany w zajebisty, czarny płaszcz, z szyją owiniętą szczelnie puchatym szalikiem w kolorach Slytherinu oraz z ciepłymi rękawiczkami na dłoniach, wyszedł na błonia. Rozejrzał się uważnie, obserwując czy przypadkiem żaden uczeń nie zapomniał, gdzie powinien obecnie przebywać. I voila! Gdzieś w pobliżu rzeki, nie był bowiem pewny czy przed, czy może za nią, zauważył zarys czyjejś sylwetki. Uśmiechnął się do siebie kwaśno. Angel Rackharrow na swojej dzielni rusza w pogoń za złem, które ogarnia cały, objęty jego władzą, teren.Znalazł się cholerny strażnik prawa i porządku, niemal jak ten mugolski Hulk Morris, czy jak mu tam było.
Poprawił sobie płaszcz i postawił kołnierz, który przynajmniej trochę chronił go od potężnych podmuchów wiatru. Zima była fajna, gdy śniegu było po kolana, był puszysty i świeży, a potem wszystko topniało tak szybko, jak się pojawiło i jeszcze nie pozostawiało po sobie żadnego śladu. W innym razie śnieżna pora roku wcale nie była taka przyjemna. Szczególnie, że zwykle trwała bardzo długo i stwarzała zagrożenie dla wszystkich swoją sekretną bronią – lodem. Szóstoroczny Ślizgon szedł zatem ostrożnie i niezbyt szybko, lecz z każdym krokiem nieuchronnie zbliżał się do celu, który aktualnie stanął w miejscu i raczej nie wyglądało na to, by się dalej gdzieś ruszał. I lepiej dla niego, ponieważ nie będzie musiał przemierzać kolejnych kilometrów śnieżnych zasp, równie zdradliwych co śnieg i lód.
Gdy znalazł się już na tyle blisko tajemniczej osoby, jego uśmiech poszerzył się bardziej. Liczył, że będzie mógł odjąć punkty i wlepić szlaban, a tu nici z rozrywki. Na wystającym, odśnieżonym korzeniu siedziała bowiem Theresa Margaret O'Valley i jakby nigdy nic paliła papierosa.
- Cheri, cheri lady, to know you is to love you. If you call me baby I'll be always yours! – zanucił, podchodząc do niej. – Albo zamarzniesz, albo umrzesz na raka płuc, wiesz? – skwitował, widząc jak cieniutko jej ubrana. O paleniu nie ma nawet co więcej mówić. Zawsze, gdy ją spotykał, trzymała w ręku szluga, więc to wcale nie było tak, że Angel miał na tyle wyczulony słuch, że z ponad pięciuset metrów usłyszał dokładnie, co mówiła do samej siebie Cherry. Nikt nie ma takich zdolności, nawet jeśli jest czarodziejem. Chyba, że technologia i świat magii poszły tak do przodu, że o czymś nie wiem.
Drewno nieprzyjemnie zaskrzypiało, gdy usiadł na nim, tuż obok jasnowłosej. Wyciągnął rękę, z której uprzednio ściągnął rękawiczkę, i chwycił jej papierosa. Zaciągnął się nim i zaczął przekładać w palcach. Nie był żadnych cholernym złodziejem cudzych fajek, zwykle wolał mieć jednak cokolwiek w ręku, a że teraz trafiło na szluga O'Valley, to inna sprawa.
- Masz jeszcze?
Regulaminy nie tyczą się tylko nielicznych.

_________________
W naturalnych barwach, w dowolnym języku,
Z dźwiękiem tak klarownym, jak klarnet Mozarta
Sięgam po wieczorną porcję krwi i krzyku
Stamtąd, gdzie akurat ginie trzystu Spartan
avatar
Angel Rackharrow
Administrator
Prefekt naczelny

Liczba postów : 99
Wiek : 24
Czystość krwi : czysta
Klasa : VI
Dołaczył : 10/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Cherry O'Valley on Czw Sty 06 2011, 19:42

No proszę. Cherry będąc pewną, że wreszcie odnalazła spokój, nawet nie pomyślała, że ktoś mógłby ją zauważyć. A co dopiero śledzić! I żeby to był chociaż jakiś zwykł, ciekawski szczyl, chcący jedynie odkryć co dziewczyna knuje, ale nie! Musiała trafić na prefekta i to w dodatku naczelnego. Zapewne byłoby o co się martwić, gdy nie jeden, drobny szczegół. Tym prefektem okazał się być ślizgonk i to nie byle jaki, bo sam Angel! W dodatku ubrany w zajebisty, czarny płaszcz. Proszę państwa, łapcie mnie, bo mdleję!
Wila (chociaż tylko w połowie), nieświadoma nadchodzącego zagrożenia, zaciągnęła się papierosem chłonąc otaczający ją spokój. Zbyt skupiona na odgłosach natury nie usłyszała kroków Angela, który z każdą chwilą znajdował się coraz bliżej. Wydmuchała dym przez usta a wraz z nim powędrował oddech Cherry, który, ze względu na mróz, przybrał postać dobrze widocznej pary. Wypadałoby w zaistniałej sytuacji opisać myśli, które krążyły po jej głowie, jednak z ręką na sercu muszę przyznać, że... Cherry nie myślała. Nie, nie chodzi o upośledzenie uniemożliwiające jej normalne funkcjonowanie czy nawet nieużywanie tych marnych dziesięciu procent swojego mózgu. Po prostu przez lata nauczyła się hamować wszelkie myśli, dzięki czemu potrafiła skupić się na wykonywanych zajęciach. Ta umiejętność przydawała się zwłaszcza przy grze na gitarze bądź... nauce!
Cherry, zajęta niemyśleniem, nie spostrzegła nawet gdy Angel znalazł się tuż obok niej. Dopiero kiedy przemówił gwałtownie uniosła powieki, łypiąc na niego niezadowolonym wzrokiem. Chociaż całkiem przyzwoicie zaśpiewał!
-Nie zauważyłeś, że byłam w trakcie robienia tego pierwszego?- mruknęła, znowu się zaciągając. Odchyliła głowę do tyłu przymykając oczy. A kiedy mózgownica zawisła na szyi z jej ust znowu wydobyły się kłęby dymu. Chyba to Cherry najbardziej lubiła w paleniu. Wprost uwielbiała przyglądać się dymowi, który raz za razem z siebie wydmuchiwała.
No i Angel zabrał jej szluga. Cherry niemalże od razu opuściła głowę, a jej wzrok był co najmniej morderczy. Powiedzmy sobie szczerze- nie chodziło o resztkę papierosa, którego dziewczyna i tak planowała zaraz wywalić, ale o sam fakt pokazania swojego autorytetu czy zrobienia porządku z Angelem.
-Mam- pokiwała twierdząco głową a jednak nie raczyła sięgnąć do kieszeni po paczkę. Zamiast tego wygodnie rozsiadła się na korzeniu, opierając plecy o drzewo. Jeżeli Angel planował podkraść jej jeszcze parę fajek, będzie musiał sam sobie na to zapracować. Cherry w żadnym razie nie planowała go w tym wyręczać.

_________________
Cherry Cherry Boom Boom

CherryRelacjeDureńWódka
avatar
Cherry O'Valley
Administrator

Liczba postów : 37
Wiek : 25
Czystość krwi : Czysta
Klasa : VII
Dołaczył : 06/01/2011

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Angel Rackharrow on Pią Sty 14 2011, 16:19

Zajebistość Angela nie znała granic. Był tak zajebisty w swojej zajebistości, że nieraz dziwił się sobie, jakim cudem nie został jeszcze wniesiony przez tłumy nastolatek na piedestały. Tu jednak pojawiał się mały problem. Chociaż Angel Rackharrow był zajebisty, to wcale nie oznaczało to, iż był tym najprzystojniejszym, najfajniejszym i najzajebistszym chłopakiem w szkole. Tak naprawdę jedyne, co go wyróżniało z tłumu szarej masy uczniów to tatuaże tak bardzo nie pasujące do wizerunku czarodzieja-tradycjonalisty ze znamienitego, szlacheckiego niemal!, rodu. W ostateczności można jeszcze powiedzieć, że prefektura także go charakteryzowała, chociaż w tym bardziej negatywnym sensie. Nieraz już bowiem się przejechał na tym, że gdzie się tylko pojawił, od razu słychać było zniechęcone, wrogie szemranie: „O, prefekt idzie.” Nie, żeby jakoś specjalnie się tym przejmował. Lubił to, co robił. Lubił mieć kontrole nad ludźmi, lubił odejmować punkty uczniom. Lubił także wlepiać im szlabany. Jako Naczelny, mógł pozwolić sobie i na taką przyjemność.
- Nie za bardzo. Mgła, jaką wokół siebie zdążyłaś wytworzyć, przysłoniła mi widok na twe skromne odzienie – zachichotał i okrutnie szpanerskim gestem pociągnął za klapy płaszcza, by następnie widowiskowo okręcić szalik wokół szyi. Jeszcze trochę, a by się udusił. Coś mi się jednak wydaje, że Cherry absolutnie nie byłoby żal Angela.
A kto nie lubi spoglądać na niesamowite wzory, jakie układają się z papierosowego dymu? W ich obecnym położeniu nie było to aż tak wspaniałe, ponieważ do tańca wkradła się także mgiełka wydobywająca się z ich ust. Ślizgon osobiście wolał podziwiać kłęby dymu, gdy znajdował się w suchym, zamkniętym pomieszczeniu, gdzie temperatura wynosiła co najmniej piętnaście stopni na plusie. Inna sprawa, że był raczej stworzeniem ciepłolubnym.
Porządek co najwyżej mógł zrobić on z nią. I to o jego autorytet się rozchodziło. Nie liczył się fakt, iż Angel był od Cherry młodszy; nie liczyło się nawet to, iż oboje się tolerowali i nawet lubili. Rackharrow nie chciał mieć problemów w razie, gdyby ktokolwiek doniósł, że nie wypełnia dokładnie, starannie swoich obowiązków. W sumie zależało mu jedynie na tym. Gdzieś na szarym końcu listy priorytetów znajdowało się może dbanie o zdrowie znajomych i reszty otoczenia.
- W takim razie lepiej, byś nie wyciągała paczki – oznajmił tonem radosnym, niczym śpiew skowronka w lecie. Sam też wydawał się być czymś wielce uradowany – Bardzo możliwe, że Stara Sowa ruszyła na nocny obchód szkolnych błoni.
McGonagall od dłuższego czasu straszyła uczniów nocnymi obchodami, nie tylko błoni, ale także i samej szkoły. Po nocy lubiło wałęsać się mnóstwo uczniów, którzy myśleli, że są bezkarni. Do czasu. Kiedy to w czasie trwania Balu Bożonarodzeniowego Sowa przypadkiem natknęła się na dwójkę uczniów baraszkujących w pokoju nauczycielskim, postanowiła działać czym prędzej, by w szkole znowu zapanowała odpowiednia dyscyplina.
Angel nie chciał, by Slytherin stracił więcej punktów.

_________________
W naturalnych barwach, w dowolnym języku,
Z dźwiękiem tak klarownym, jak klarnet Mozarta
Sięgam po wieczorną porcję krwi i krzyku
Stamtąd, gdzie akurat ginie trzystu Spartan
avatar
Angel Rackharrow
Administrator
Prefekt naczelny

Liczba postów : 99
Wiek : 24
Czystość krwi : czysta
Klasa : VI
Dołaczył : 10/12/2010

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Ukryty zaułek

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach